15 marca 2012
Czechoslovakia: Made in Czechoslovakia (Bajkonur Records/ Radio Rodoz, 2012)
Sentymentalne lołfajowe granie znad morza. Nazwa Radio Rodoz gwarantuje jakość i styl – jeśli lubicie ich produkcje, momentalnie zabujacie się w Czechoslovakii.
Duet Adam Piskorz i Paweł Strzelczyk posługuje się klasycznymi środkami stylistyki niskobudżetowego recordingu. Analogowe i elektroniczne zabawki w roli bazy (w użyciu sampler SP-303, monotron Korga, keyboard MIDI CBX-K1XG), na którą nałożono partie basu i gitar. Do tego zdecydowanie nie szkolone, „naturalne” głosy....
Made in Czechoslovakia spodoba się wszystkim tym, którzy lubią zanurzyć się we wspomnieniach z dzieciństwa. Wydłubują te obrazki z pamięci jak rodzynki z ciasta i delektują się nimi, nawet jeśli nie zawsze były to miłe wydarzenia (np. odebranie otrzymanego na pierwszą komunię roweru przez starszych chłopaków z podwórka). Dziecięce zabawy, wylegiwanie się na plaży, pierwsza miłość jak fala tsunami, wkraczanie w dorosłość i jej konsekwencje w postaci kieratu w korporacji, oto pokrótce tematyka piosenek duetu. Dodajmy, napisanych specyficznym językiem, balansującym na granicy uroczego kiczu i czasem bardziej, czasem mniej smacznych zabaw słownych. I znów blisko do kompanii z Radia Rodoz, a zwłaszcza niejakiego Vreena (choć pod względem wyrafinowania metafor jeszcze sporo brakuje).
Muzycznie najfajniej Czechoslovakia wypada w łagodnie płynących balladosnujach, prowadzonych przez prymitywny automat perkusyjny, nadbałtyckie kląskanie gitar i dziecięce brzdękanie cymbałek (Wakacyjny, Zabawa w chowanego, Mądrości). Panowie sięgają czasem po bardziej energetyczną stylistykę, a to romansując z klasycznym rokendrolem (Tsunami), a to nadstawiając policzek na uderzenie cięższych gitar (Komunia) czy mrocznej elektroniki (Korpo). Takie poważniejsze granie mniej mi się podoba, a na miano niewypału – mimo fajnego tekstu – zasługuje Komunia, której prymitywna riffownia po prostu nie pasuje do klimatu całego albumu.
Płyta z krecikiem wpatrującym się w plastikowe oko ma szansę podbić wiele serc spragnionych niezobowiązującego altpopu po polsku. Trójmiejscy Czechosłowacy są rozbrajający, szczerzy i autentyczni. A to cechy, które się docenia, nawet jeśli nie wszystkie fałsze wypadają tak dowcipnie i świeżo, jakby tego chcieli twórcy, a teksty czasem grzęzną na mieliznach banału. Słucha się tych piosenek z uśmiechem – one są jak lody Bambino, czasem smakują jak ambrozja, a czasem jak przesłodzona woda z mlekiem. [m]
Strona zespołu: http://www.facebook.com/czechoslovakiaband
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
We Are From Poland przedstawia: 01. Skowyt : Jest nas dwóch / Jest nas dwóch SP (megatotal) / Singiel sfinansowany przez fanów 02. SuperX...
-
Jeśli lubicie kupować muzykę w wersji elektronicznej i jest to muzyka z gatunku tej recenzowanej na WAFP, to odpowiedzią na pytanie zadan...
-
Trzecie długogrające wydawnictwo polsko-niemieckiej artystki to konsekwentne rozwijanie konwencji zapoczątkowanej w 2011 roku.
-
Don't Panic We Are From Poland prezentuje / presents: 1. The Mothers Night Life In Big City [PL] Tytuł mówi wszystko. Kawałek na roz...
-
Tworzenie sztuki i głowa do interesów nie zawsze idą w parze, ale jeśli ktoś ma zdolności organizacyjne i siłę przekonywania może spróbować ...
-
Pierwsza płyta Komet trwała nieco ponad 21 minut. Najnowsza, czwarta, dokładnie 37,28. To pierwsza dobra wiadomość. Druga jest taka, że Lesł...
-
Kiedy czytam niektóre komentarze dotyczace drugiej płyty Marii Peszek, mózg mi się lasuje, a resztki włosów na głowie stają dęba. Część nasz...
-
I ty, drogi czytelniku, znasz pewnie to uczucie pojawiające się gdy płyta, co do której nie miałeś żadnych oczekiwań, nagle zaczyna stale po...

jakoś to wszystko takie nijakie...
OdpowiedzUsuńfajne!
OdpowiedzUsuńsuper! brakowało mi takiej muzyki :)
OdpowiedzUsuń