28 września 2007

Obserwator: Sorry Boys

Trochę dziwna to historia, że Sorry Boys trafiają do Don’t Panic We Are From Poland, bo ich biografia jest mało alternatywna. Padają w niej mainstreamowe nazwy i nazwiska, że wymienię tylko kilka: Winicjusz Chróst, Natalia Kukulska, IRA, Coma... Nie wnikam nawet w powiązania tych haseł z konkretnymi wydarzeniami – nie obchodzi mnie to, ponieważ Sorry Boys nagrali cudowną piosenkę.

Borderline, bo tak nazywa się sprawczyni mojego lekkiego pomieszania zmysłów (objawiającego się nieco zbyt częstym odtwarzaniem tego nagrania), to coś, za czym od dawna tęskniłem i czego nie dawał mi żaden polski zespół. Może zahaczył o to coś poznański Orchid, ale to jeszcze nie było całkiem to. To – czyli mroczny, mglisty klimat, ciężki pomruk basu, rozedrgane gitary i emocjonalny, dziewczęco niepewny wokal. Porównania ze światem? Giant Drag, może Blonde Redhead. Łapiecie o co chodzi? To wszystko jest w Borderline. Głos należy do Izabeli Komoszyńskiej, a linie melodyczne, które tu śpiewa, potrafią zauroczyć. Jeszcze dwa utwory. Winter – tytułowy z singla, który można ściągnąć za niewielką opłatą z serwisu megatotal.pl – penetruje chyba lubiane przez zespół rejony cmentarno-agonalne. Mamy tu przerysowaną historię z kategorii „czuję twój oddech leżąc głęboko pod śniegiem”. Ogólnie rzecz biorąc przyjemnie duszna atmosfera i dobrze nakręcane napięcie prowadzące do efektownego, hałaśliwego finału. Dobra robota. Została jeszcze jedyna piosenka po polsku, Ulotne. I o niej nie chcę zbyt wiele pisać, bo nie jest dobra. Ot, typowy krajowy popik, niczym nie różniący się od całej masy banalnych piosenek-produkcyjniaków, sezonowo hulających po listach przebojów RMF-ów i Zetek. Do tego muzycznie tragedia. Znacząco odstaje od anglojęzycznych propozycji zespołu. Skasować. Zapomnieć.

Band site: http://www.sorryboys.pl
ver.: polish
media: mp3 (samples), free video

26 września 2007

George Dorn Screams: Snow Lovers Are Dancing (3 Moonboys Presents, 2006)

Spokojnie, ani słowa o serpentynach. Ani spiralach. Nawet o sprężynach. Ani słowa. Raczej słów kilka o klimacie, bo jest. Nie zawsze taki, jaki można sobie wymarzyć przy okazji zbliżenia powolnego shoegaze z melancholijnym damskim wokalem (i to nie jest recenzja żadnej z płyt Mazzy Star). Ale słucha się. I to nawet całkiem przyjemnie.

Są z Bydgoszczy i podobno ich największym atutem jest ładna wokalistka. Kurcze, jak to się mogło stać, że nie zdążyłem na ich koncert na Offie? No trudno, wierzę na słowo. Jedno jest pewne (oprócz tego, że wszyscy umrzemy) - Magda Powalisz ma czysty głos i umie śpiewać. Szkoda, że tylko po angielsku. Może i dobrze, bo po polsku banały i klisze wyszłyby bezlitośnie na wierzch. A tak jest całkiem sympatycznie. Lekko posępnie i nastrojowo. Bez pośpiechu, nieco leniwie. Czasem z nerwem. Jak w otwierającym płytę 69 Moles, gdzie charakterystyczne brzmienie gitary i bardziej recytująca niż śpiewająca wokalistka budzą skojarzenia z amerykańską alternatywą w typie Sonic Youth. Końcówka z hałaśliwym perkusyjnym tłem i patetyczną solówką przechodzącą w jazgot to już bliskie okolice shoegaze. Muzyka GDS sporo zyskuje za sprawą wkręcających partii gitary Radka Maciejewskiego, które tworzą ten przyjemnie drażniący, dławiący nastrój. W Scheme Box dość frywolnie atakuje mnie skojarzenie z... Tool. Czemu nie? Duże wrażenie robi – od połowy – Phoney, który z leniwego smuta przekształca się w gorączkową, pełną dramaturgii opowieść. I agree and deny at the same time/ The walls are falling down keep my eyes open wide/ You are running down the streets you want to call the police!/ My nose starts to bleed, the monster needs to be fed – niemal krzyczy Magda Powalisz i ciarki zaczynają wędrować wzdłuż kręgosłupa. Szkoda, że muzycy częściej nie sięgają po takie bardziej agresywne środki wyrazu. Dwa instrumentale – bardzo nieodkrywcze, bardzo naśladowcze (wiadomo kogo) – ale mimo to dobrze wchodzą: Winter Of Deceit (ponad osiem minut) i Snow Lovers Are Dancing. I jeszcze bardzo ładna piosenka o kobiecie z łukiem (jakżeż się ona nazywała w mitologii? Artemida?). I koniec.

Miło było. Chcę jeszcze, ale nie tego samego. Także czegoś od was samych.

Band site: http://www.georgedornscreams.com/
ver.: polish / english
media: free video

24 września 2007

Stwory: Jet EP (Lado ABC, 2007)

Postrockowe poletko leży jeszcze w naszym kraju odłogiem, ale jest już kilka zespołów, które próbują je zagospodarować. Do tej grupki należą Stwory (do niedawna Stwory Wodne), a ilustracją ich eksperymentów jest EP-ka Jet. Co więcej, zespół ma już gotowy materiał na dwupłytowy (tak!) album, nagrany w studiu Electric Eye. Jet to jego zajawka i bardzo smaczna reklama.

Oczywiście taką muzykę trzeba lubić, to nie są dźwięki dla każdego. Przede wszystkim to muzyka instrumentalna, często tak nieśmiała, że chowa się gdzieś w tle codzienności. Tak właśnie zaczyna się płyta – Hoss nie ma wyrazistej melodii ani tematu przewodniego, tworzy idealnie niepozorny ambient. To może być próba charakteru dla wszystkich tych, którzy dopiero rozpoczną swoją przygodę z postrockowymi Stworami. Jednak już następny utwór, DVZ, da im większą satysfakcję. Mamy tu wreszcie zdecydowany rytm, tworzony przez przesterowany bas i gęstą strukturę instrumentów perkusyjnych, oraz gitarowe tło jako żywo przypominające impresje Adriana Belew na płytach King Crimson w latach 80. i wczesnych 90. Najciekawszym nagraniem jest zdecydowanie Superspy vs. Superspy – spora dawka dramaturgii i coś na kształt sensacyjnej historii opowiedzianej za pomocą gitarowego duetu i nerwowej sekcji. Podobny klimat utrzymuje Grashoppers, zbudowany z dwóch kontrastujących ze sobą części. EP-kę zamyka jedenastoipółminutowy utwór Follow, w którym jednak Stworom nie udaje się utrzymać mojej uwagi do końca. Gdzieś w połowie odpływam i przestaję rejestrować, co dzieje się w tym rozwlekłym nagraniu.

Swoją nową EP-ką Stwory na pewno wzbogacają i tak już różnorodne oblicze polskiej sceny alternatywnej. Robią też sporego „smaka” na dwupłytowy album. Czy tak duża dawka postrockowego „nudziarstwa” nie okaże się dla słuchacza (i dla zespołu) zabójcza? Sam jestem ciekaw, co z tego wyniknie.

Band site: http://www.stworywodne.com/
ver.: polish / english

Obserwator: Marcinera Awaria

Tajemniczy jegomość występujący pod nazwą Marcinera Awaria staje się mniej zagadkowy, gdy rozszyfrujemy ten pseudonim. Ukrywa się za nim Marcin Awierianow, perkusista zespołu Psychocukier. W swoich solowych nagraniach, tworzonych w domowych warunkach, odsłania zupełnie inne, daleko bardziej interesujące, oblicze. Oblicze człowieka z gitarą akustyczną i komputerem, piszącego świetne piosenki. Jak w pysk strzelił – singer/songwriter.

Piosenek jest na razie niewiele – dwie można nabyć za grosze w serwisie megatotal.pl, jedną znamy z Offensywy 2. Jak to brzmi? Na mój gust – świetnie! Co prawda takich facetów (i babek) na świecie są setki i zazwyczaj cieszą się raczej lokalną popularnością, choć czasem zdarza się niektórym nagle wypaść przed światła reflektorów (weźmy takiego Jose Gonzalesa, czy – z innej półki – Sufjana Stevensa). Ale w Polsce to jeszcze novum. Piosenka autorska kojarzy się raczej ze zgredami w rodzaju Grzegorza Turnaua, niż z muzyką, którą chętnie się słucha przed snem lub wcześnie rano. Road Marcina to piosenka zdecydowanie na rano. Rytm zapodany przez komputer, do tego fajny motyw klawisza i tekst, częściowo po polsku (Dlaczego muszę czekać na to całe życie/ Dlaczego nie mam tego od razu?) i po angielsku (coś o pożądaniu czegoś). Dodajmy, refren Marcin śpiewa zabawnym dyszkancikiem a la stara szkoła disco. So Why? jest już zdecydowanie na noc. Prosty akompaniament gitary akustycznej, wpadający w ucho motyw klawisza i piękne wejścia gitary z głębokim pogłosem. Ładnie zaśpiewana, klimatyczna piosenka. I jeszcze Metronom z Offensywy. Najbardziej chyba piosenkowy, o wyrazistym rytmie i ujmujących zagrywkach gitar.

Chce się tego słuchać! Jeśli pan Marcin z Łodzi szybko nagra swoją solową płytę z takimi piosenkami, ma szansę w małym światku indiefanów wywołać znacznie większy szum niż płytą Małpy morskie z kolegami z Psychocukru. Czego mu życzę.

Artist site:
Myspace profil
ver.: polish

20 września 2007

Dawać tu te Żabki! (promo singiel)

Już dziś możecie ściągnąć utwór bonusowy – nie będzie go w głównym zestawieniu!

Wakacje to uboczny projekt trzech członków Kawałka Kulki, w którym rolę lidera przejęła Magda Turłaj.

Wakacje Żabki
download lub/or mirror

Miłego słuchania!/ Enjoy the music!
[zgłoś niedziałający link / please report dead link]

We Are From Poland Vol.1 - oficjalna zapowiedź [PL] [EN]

[PL]

Drodzy Czytelnicy!

Prace nad pierwszą składanką blogu Don’t Panic We Are From Poland są już prawie na finiszu. Znamy już okładkę – Waszymi głosami w „zwierzęcej” sondzie zwyciężyła Miss Mućka! Trąby, proszę teraz. Na poczciwe krówsko oddano 58 spośród wszystkich 124 głosów. Zażarta walka toczyła się o 2. miejsce, które ostatecznie zajął kociak z 25 głosami. Dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali przełamując niechęć do udziału we wszelkich wyborach!

Na pocieszenie, dla tych, którzy oczekiwali okładki z kaczkami – propozycja alternatywna: bracia K. Tadam!

Kilka faktów związanych z nadchodzącą płytą.

Fakt 1: 19 piosenek + bonus track już dziś. Fakt 2: Wszystkie utwory zostały użyczone przez artystów, za ich zgodą i błogosławieństwem – kompilacja jest projektem całkowicie LEGALNYM. Fakt 3: Pobierzecie ją za darmo, możecie nagrać ją na dowolny nośnik i korzystać do woli, pod warunkiem, że nie będziecie czerpać z niej żadnych korzyści finansowych. Fakt 4: Piosenki śpiewane są po polsku i po angielsku. Fakt 5: Rozpiętość gatunkowa: od gitarowych przebojów, przez gitarowe jazgoty, noise, wyciszone ballady, alt country, aż po electro i alternatywne disco. Fakt 6: Zestawienie tworzą głównie wykonawcy tuż przed debiutem, którzy już niedługo wystartują do wyścigu o Waszą przychylność debiutanckimi płytami.

Premiera: 1 października 2007


[EN]

Dear Readers!

Let me introduce: first ‘Don’t Panic We Are From Poland blog’ music compilation is coming! You find it on this website for free download.

The winner in our voting is… Miss Cow! For readers, which voted for a duck I have alternative cover with… two ducks! Go on, you can take them both:)

Important facts: 19 songs + bonus track today! Exclusive tracks specially for this compilation. Languages: polish and english. Genre: alternative rock, indie, altpop, singer/songwriter, noise, altcountry, electro, altdisco.

We Are From Poland Vol. 1 is a free and legal project made to promote polish independent music.

Date of publication: October 1, 2007

19 września 2007

Jacek Lachowicz: Za morzami (Mystic Production, 2007)

Może to zabrzmi dziwnie, ale cieszę się, że Jacek Lachowicz odszedł ze Ścianki. On zawsze chciał po prostu grać ładne piosenki i teraz wreszcie może to robić. A Ścianka pozbyła się denerwującego rozdwojenia jaźni, które powodowało rozwarstwienie repertuaru na eksperymentalne utwory wykraczające zdecydowanie poza ramy muzyki rockowej i właśnie te wyciszone, melodyjne piosenki Lachowicza. Od debiutu Jacka jako solisty upłynęły trzy lata, trochę się też w jego muzyce zmieniło. Za morzami to płyta znacznie bogatsza brzmieniowo, nagrał ją właściwie już zespół – chociaż oczywiście za większość ścieżek odpowiada Jacek. Po drugie – w całości zaśpiewana jest po polsku. I to chyba najlepsza wiadomość, ponieważ te teksty są świetne. Poetyckie, pobudzające wyobraźnię, niebanalne. Wspaniały wzór do naśladowania dla rzeszy młodych muzyków alternatywnych, którzy zastanawiają się właśnie: iść na łatwiznę i napisać parę wpadających w ucho rymów po angielsku, czy wysilić swoją językową wrażliwość i napisać coś dobrego w „mowie ojców”.

Za morzami to płyta perfekcyjnie pomyślana i zagrana. Wszystko tu jest na swoim miejscu, a brzmienie, choć ciągle kojarzy się z songwriterskim home made, zaskakuje selektywnością i bogactwem odcieni, jakie zapewnia tylko staranna produkcja. Również tekstowo album jest bardzo spójny; opowiada o ucieczce od zgiełku cywilizacji, o chowaniu się w sobie, za morzami, które – jak widzimy na okładce – wcale nie muszą być gdzieś daleko. Nasze morza mogą być tuż obok, w łazience, w wannie. Doskonałe jest otwarcie – Skaczesz to niesamowicie dynamiczny, przeładowany wręcz wątkami utwór. A jednak, mimo tych wszystkich dźwiękowych sztuczek, ujmuje prostym motywem gitarowym, który stanowi bazę całej kompozycji. Że Lachowicz wcale nie ma zamiaru nas usypiać, jak to robił na pierwszym albumie, udowadnia Dookoła, pełen podskórnej energii, schowanej gdzieś w tle i eksplodującej w nerwowych kulminacjach. A co powiecie na Kochanie? Najdziwniejszy utwór na płycie - specyficzny wokal (w jednej z recenzji padło interesujące porównanie do Toma Waitsa) i atakujące zmysły ostre partie smyczków tworzą specyficzną, wprawiającą w konfuzję mieszankę. Ale oczywiście sedno Za morzami stanowią ballady. Wysmakowane, oszczędnie zaaranżowane, zaśpiewane leniwie, manierą trochę przypominającą Becka - po prostu piękne piosenki, których chce się słuchać bez końca. Nie ma mnie, Śpij, Kołysanka. Zachwycające. Czytaliście pewnie na forach posty typu: „Kto to jest ten gość, który śpiewa z Anią Dąbrowską? Jak się nazywa ta piosenka?” Ano nazywa się Płyń i to Ania Dąbrowska śpiewa z tym gościem, a nie na odwrót. Nawiasem mówiąc, nie bardzo rozumiem po co powstał ten duet, Jacek mógłby tu zaśpiewać sam i byłoby może nawet piękniej. Czy naprawdę trzeba podpierać się udziałem przeciętnej gwiazdki mainstreamu (teraz się pewnie narażam), by wypromować tak dobrą płytę? No, chyba że Jacek i Ania po prostu się lubią. Tak już na koniec tego długiego nawiasu – smyczkowy finał rzeczywiście unosi.

Przywołując słowa Jacka z wywiadu dla serwisu Relaz, ta płyta jest kompletnie nie związana z naszą rzeczywistością. Jeśli więc macie dość wszystkich tych nalanych mord plujących jadem z telewizora, włączcie Za morzami. Wyciszcie się. Calm down. Wszystko będzie dobrze, ludzie. [m]

Artist site: http://www.lachowicz.art.pl/
ver.: polish

17 września 2007

Obserwator: Kawałek Kulki (i nie tylko)

Nie wiadomo skąd i dlaczego przylgnęła do gorzowskiego Kawałka Kulki etykietka „polskich Architecture In Helsinki”. Mało precyzyjna na określenie muzyki granej przez tę czwórkę, ale nieźle sprawdzająca się do opisu ich podejścia do sztuki. KK sprawiają wrażenie niesfornych dzieciaków bawiących się dźwiękami i słowami. Ich piosenki są i liryczne, i rozbrykane, ocierają się o poezję śpiewaną (komuś się to kojarzy ze smutnymi młodzieńcami i pannami w za dużych okularach?), o punka, o indie rocka i pozytywnie rozumiane lo-fi. Energia ich rozpiera, więc roznoszą swoje pomysły na kilka różnych zespołów: są Wakacje (Magda Turłaj na gitarze i wokalu), Neue Truppe (Macio Parada na gitarze i wokalu) i Karotka (domowy projekt Magdy Turłaj). W Neue Truppe na basie pogrywa Błażek Król, wokalista i gitarzysta KK. Trochę skomplikowane, prawda? Wszystkie te oblicza muzyków Kawałka Kulki już zyskały wielką sympatię tych fanów, którzy zadali sobie trud odnalezienia ich w sieci.

Kawałek Kulki aktualnie pilnie pracuje nad swoim płytowym debiutem. Wiadomo już, że materiał nie będzie całkowicie premierowy, na albumie znajdą się nagrania z EP-ek, m.in. rewelacyjne Burdy z Radia Wieprzyce. Ponieważ tę właśnie EP-kę zespół w całości udostępnia na swojej stronie, poświęcimy jej kilka zdań. Choć zarejestrowany jeszcze w 2005 roku, materiał ciągle brzmi świeżo i niezwykle pociągająco. Kulki brykają na nim jak źrebięta po wiosennej łące. W Marcowej sambie miauczą, oczywiście w rytmie samby, w Burdach hipnotyzują powtarzanym w kółko abstrakcyjnym tekstem i atakują punkowym wręcz rytmem, w Całuj się czarują folkowym tematem skrzypiec. Brzmienie bezprogowych skrzypiec to zresztą znak rozpoznawczy KK – gra na nich Magda. Jest jeszcze świetny indie rockowy numer Jeśli (mam wrażenie, że pośpiewacie sobie tę piosenkę znacznie częściej niż wam się wydaje) i nieco nowofalowy Robot. Całość zgrabnie spajają dwie miniatury dźwiękowe, które nadają EP-ce formę audycji radiowej. Fajna rzecz, warto ściągnąć w oczekiwaniu na płytę długogrającą.

Kulkom raczej nie grozi katastrofa „przehajpowania”, grają już na tyle długo, że możemy mieć pewność, iż ich debiut będzie przemyślany i dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Czeka nas gorąca jesień! [m]

Band site: http://www.kawalekkulki.pl/

ver.: polish
media: free mp3 (full EP)

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni