Bo jak inaczej podsumować wyniki naszej ostatniej ankiety? Padło w niej pytanie o to, ile (i czy w ogóle) jesteście skłonni wydać waszych ciężko zarobionych peelenów na płytę rodzimego artysty w wersji mp3. I oto wyniki, być może dla niektórych mocno zaskakujące. Otóż 79% ankietowanych odpowiedziało, że chce płacić za muzykę. 79%! Jak to się ma to powszechnej opinii, że Polacy tylko by kradli i kradli, bo mają to we krwi, bo po co płacić za coś, co można mieć za darmo? Swoją niechęć do kupowania płyt w takiej postaci wyraziło zaledwie 21%. Co jest grane??!
Pod jednym z postów padł zarzut, że ankieta dała niemiarodajne wyniki, bo na bloga zaglądają osoby należące do sterylnego, zamkniętego środowiska. No to co w takim razie, chcielibyście, żeby pytać o to emerytów w poczekalni u lekarza? Ludzi na ulicy? W galerii handlowej? Bezdomnych pod mostem? Pytamy tych, którzy się interesują muzyką, bo to jest potencjalny klient - nie staruszek, który odbiera swoją rentę od listonosza na wsi. To nie jest temat na badania statystyczne dla całej populacji.
Wnioski: najwięcej osób jest gotowych zapłacić za płytę mp3 do 10 zł. Ale jest całkiem sporo hojniejszych fanów, skłonnych wysupłać z kieszeni do 15 zł. Stop. Teraz, co zrobić z tą wiedzą?
A może małe wytwórnie, netlabele, sami artyści powinni się skrzyknąć i wspólnie stworzyć internetową platformę sprzedaży muzyki? W takim serwisie byłyby dostępne (pofantazjuję sobie, a co) trzy rodzaje wydań: najtańsze – w mp3, droższe – w formacie bezstratnym (FLAC) i najdroższe – tradycyjne CD w pudełku, wysyłane pocztą. Jeśli towar będzie dobry, pojawią się klienci – nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dobry towar, czyli mp3 w porządnym bitrejcie (nie, 128 kb/s to nie jest porządny bitrejt, tego nikt normalny nie kupi), z pełną zawartością książeczki w postaci obrazków lub pdf. Poza tym – odpowiednia obsługa płatności – przelew online i po akceptacji natychmiastowa możliwość downloadu. Odradzam płatności SMS-owe, które są wygodne dla klienta, ale kompletnie nieopłacalne dla sprzedawcy (pośrednicy zabierają ponad 50% ceny SMS-a). Plus: możliwość odsłuchania całej płyty w streamingu przed zakupem, jak to jest np. na megatotal.pl. Dobrze by było również umożliwić sprzedaż pojedynczych utworów za rozsądną cenę.
Może jestem idealistą, może wierzę w cuda na kiju, ale wydaje mi się, że taka platforma (spółdzielnia?) twórców niezależnych ma szansę odnieść sukces. Artyści przestaną być zależni od widzimisię sklepów typu empik czy merlin, które zamawiają tylko płyty mocno reklamowane, będą mieli pełną kontrolę nad sprzedażą swojej muzyki. Nie da się? A może się da, tylko trzeba się wziąć do roboty i zacząć myśleć perspektywicznie? Czego życzę nam wszystkim, dziękując za udział w głosowaniu i ewentualne komentarze pod wpisem. [m]
Pod jednym z postów padł zarzut, że ankieta dała niemiarodajne wyniki, bo na bloga zaglądają osoby należące do sterylnego, zamkniętego środowiska. No to co w takim razie, chcielibyście, żeby pytać o to emerytów w poczekalni u lekarza? Ludzi na ulicy? W galerii handlowej? Bezdomnych pod mostem? Pytamy tych, którzy się interesują muzyką, bo to jest potencjalny klient - nie staruszek, który odbiera swoją rentę od listonosza na wsi. To nie jest temat na badania statystyczne dla całej populacji.Wnioski: najwięcej osób jest gotowych zapłacić za płytę mp3 do 10 zł. Ale jest całkiem sporo hojniejszych fanów, skłonnych wysupłać z kieszeni do 15 zł. Stop. Teraz, co zrobić z tą wiedzą?
A może małe wytwórnie, netlabele, sami artyści powinni się skrzyknąć i wspólnie stworzyć internetową platformę sprzedaży muzyki? W takim serwisie byłyby dostępne (pofantazjuję sobie, a co) trzy rodzaje wydań: najtańsze – w mp3, droższe – w formacie bezstratnym (FLAC) i najdroższe – tradycyjne CD w pudełku, wysyłane pocztą. Jeśli towar będzie dobry, pojawią się klienci – nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Dobry towar, czyli mp3 w porządnym bitrejcie (nie, 128 kb/s to nie jest porządny bitrejt, tego nikt normalny nie kupi), z pełną zawartością książeczki w postaci obrazków lub pdf. Poza tym – odpowiednia obsługa płatności – przelew online i po akceptacji natychmiastowa możliwość downloadu. Odradzam płatności SMS-owe, które są wygodne dla klienta, ale kompletnie nieopłacalne dla sprzedawcy (pośrednicy zabierają ponad 50% ceny SMS-a). Plus: możliwość odsłuchania całej płyty w streamingu przed zakupem, jak to jest np. na megatotal.pl. Dobrze by było również umożliwić sprzedaż pojedynczych utworów za rozsądną cenę.
Może jestem idealistą, może wierzę w cuda na kiju, ale wydaje mi się, że taka platforma (spółdzielnia?) twórców niezależnych ma szansę odnieść sukces. Artyści przestaną być zależni od widzimisię sklepów typu empik czy merlin, które zamawiają tylko płyty mocno reklamowane, będą mieli pełną kontrolę nad sprzedażą swojej muzyki. Nie da się? A może się da, tylko trzeba się wziąć do roboty i zacząć myśleć perspektywicznie? Czego życzę nam wszystkim, dziękując za udział w głosowaniu i ewentualne komentarze pod wpisem. [m]






