7 czerwca 2020

Lukier: Lukier EP + Fairies/Pixie Dust SP (wyd. własne, 2019-2020)



Niezłe z nich łobuzy!

Warszawiacy o słodkiej nazwie Lukier określają swoją muzykę jako dream punk - to intryguje, choć również niepokoi, a nuż to taki przerost kreatywnej formy nad treścią. Do tego terminu wrócimy później, ponieważ początek EP-ki z ubiegłego roku to zupełnie inna bajka. Moja bajka! Class B to bowiem rasowy postpunkowy wymiatacz z niechlujnym, ale budzącym natychmiastową sympatię wokalem (jeśli ktoś lubi taki sposób śpiewo-krzyku), wielowarstwową strukturą kompozycji, na którą składają się wyjące, jazgoczące, bombardujące przesterem gitary i chóralne zaśpiewy - w efekcie mamy kapitalny opener, który od razu zaczepia się w głowie, a z racji wspomnianej wielowarstwowości, chce się do niego często wracać.

Off The Dusk nie zostawia chwili na oddech. Nieco bardziej klimatyczny, wolniejszy wstęp z jękliwą gitarą, wyrazisty bas i manieryczny wokal Marcina Kornackiego, który w refrenie przeradza się w krzyk i piosenka od razu nabiera totalnie neurotycznego charakteru. Stylistycznie jest tu blisko tych lepszych współczesnych numerów Pixies. Za to następujący chwilę później Bleed to już całkowita dominacja Katarzyny Nowakowskiej, która czaruje onirycznym śpiewem, a gitarzyści skręcają w stronę określenia „dream” aż nadto wyraźnie. Ładnie, na szczęście bez przesładzania – udało im się naprawdę nieźle wyważyć proporcje między smakami. Nie brakuje tu przecież hałasu, dotkliwego, ale rozsądnie schowanego w warstwach pozostałych instrumentów. O Autophobii nie trzeba długo opowiadać, to ta sama kategoria co Off The Dusk, z bałaganiarskim chóralnym zaśpiewem, który cholernie wpada w ucho. Za to dziwacznym eksperymentem wydaje się Words, w którym wokal jest tak przegięty, że - przepraszam - trudno mi go znieść. Ale może ma to sens, na pewno gdy wznosi się do wrzasku wypada całkiem złowieszczo.



Natomiast tegoroczny singiel Fairies​/​Pixie Dust wyraźnie stawia na zdefiniowany przez zespół styl z naciskiem na ową senność, marzycielskość. Obie piosenki śpiewa Katarzyna i są… cóż, trochę zbyt grzeczne. Wprawdzie w Fairies pojawia się głośny chóralny refren, ale już Pixie Dust to taki leniwy snuj bez żadnego przełamania. Śliczny, ale sprawdziłby się lepiej jako przerywnik od solidnego łojenia.

Liczę, że Lukier nie skręci całkowicie w stronę ładnego dreamowego brzdąkania i zachowa sympatię do jazgotania i wrzeszczenia. Jeśli tak - będę czekał na kolejne nagrania! [m]



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni