wtorek, 11 października 2011
Obserwator: BleeDiNg mOseS
Jeśli twoje dziecko słucha zespołu, który swoją nazwę każe pisać naprzemiennie dużymi i małymi literami, a przy tym płacze ukradkiem, to... wiedz, że coś się dzieje!
Krwawiący Mojżesz to czterech młodych ludzi obecnie przesiadujących we Wrocławiu. Grają smutne i introwertyczne piosenki. Tak, takie, od których potrafi krwawić serce. Gdyż to muzyka zrodzona gdzieś pomiędzy gabinetem psychologa a połową dawki ulubionego leku antydepresyjnego.
Chronologicznie pierwszym zaprezentowanym utworem było Caroline Sleeps. Pozazdrościć takiego debiutu! Tu wszystko jest doskonałe. Cierpiętniczy śpiew wokalisty, tekst (trash insomnia!), budowanie nastroju i kapitalne wejścia kolejnych instrumentów. Utwór można bez kompleksów puszczać zagranicznym znajomym. Black Rainbow trochę studzi nastroje. Zespół bawi się w elektronikę, ale nie wychodzi mu to za dobrze. Jest... dość tania i skutecznie niweczy próbującą się przedostać tylnymi drzwiami intymność. Ale już w Neckles muzycy pokazują, że z utworu na utwór są coraz lepsi. Kompozycję niesie nostalgiczna partia fortepianu, elektroniczne szumy złowrogo wypełniają tło, gitary przyjemnie gaworzą, od czasu do czasu zaplącze się jakiś instrument smyczkowy. I kolejny raz przekonujemy się o pokaźnych zdolnościach songwriterskich zespołu.
Dwa najnowsze utwory to już zupełny kosmos. Nie polecam słuchać Ocean Ate Me w odmiennym stanie świadomości. Mantryczna gitara potrafi zahipnotyzować, a szczególnie obłąkana część przed refrenem. Wejście twardej perkusji fizycznie boli. Przepuszczony przez efekt wokal jest schizofreniczny. Ostatni w zestawie utwór Fog ma trochę weselszych barw. Zwraca uwagę dość wzniosłym refrenem i pozytywkową partią gitary. Rzecz rozrasta się o elementy flamenco, szkoda tylko, że za sprawą jakiegoś błędu kawałek nie wgrał się do końca...
Mojżesz jednym ruchem ręki sprawił, że rozstąpiło się przed nim morze. Przed wrocławianami podobne cuda! [avatar]
Strona zespołu: http://www.myspace.com/bleedingmoses1
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie po...
-
Najpierw jedna EP-ka, rok później druga. Zamiast longplaya dyskografia grupy powiększyła się o kolejne krótkie wydawnictwo. Nawet bardzo ...
-
W 2002 roku pochodzący z Gdyni Artur Maszota bezskutecznie szuka wydawcy dla swojego zespołu Supreme. Zniechęcony ówczesnymi realiami pos...
-
Romans WAFP z zespołem Plug&Play jest długi i burzliwy. Kochaliśmy się i nienawidzili. Czasem, jak to w związku, padały mocne słowa. Z cz...
-
Pamiętacie, jak pisaliśmy o niej w Obserwatorze prawie rok temu? Jak zimą mianowaliśmy wysoko w kategorii Nadzieja Roku z adnotacją: „Dz...
-
Gdynianie nie gęsi swoje Tides From Nebula mają! God’s Own Prototype stanowić mogą silną konkurencję dla warszawiaków, bo grają równie ci...
-
Wyobraźcie sobie, że otwieracie skrzynkę pocztową i wyjmujecie z niej widokówkę od dawno nie widzianego znajomego. Niepozorna i w dodatku...

TyPinG lIkE That iS gAy!
OdpowiedzUsuńAle muzyka fajna. Lubię takie smutne slowcory.
Bardzo podoba mi się ten zespół. Grać tak!
"szkoda tylko, że za sprawą jakiegoś błędu kawałek nie wgrał się do końca..." ten utwór jest po prostu urwany, to zamierzone działanie.
OdpowiedzUsuń