10 marca 2015

Igor Spolski & The Dudes: Wakacje z Hindusami (Spolskie Nagrania / Thin Man Records, 2015)


Jadę taksą z Andym do Kathmandu / Oswoić swoich demonów bandę / Nakarmić kruki dobrą karmą. Czyli podróży do Nepalu ciąg dalszy.

Igora Spolski(ego?) znamy z nieodżałowanych Płynów. Od kilku lat jest muzykiem-podróżnikiem. Częściej bywa w dalekich ostępach Azji niż w rodzinnej Warszawie. A efekty to już dwie płyty (pierwsza, Lewe racje, ukazała się w 2013 r.) i książka Cel-Ne-Pal, czyli Lewe racje. Drugi z tych muzycznych notesów przed wami.

Nie lękajcie się, Igor nie został nawiedzonym buddystą, nie intonuje mantrycznych om-ów, nie przytłacza smakiem curry egzotycznych instrumentów. Spokojnie, on jest spolski i jego piosenki są spolskie. Jeśli lubiliście Płyny, nie poczujecie się zagubieni. To de facto Płyny, tyle że bez Szymona Tarkowskiego. Mamy więc ciągle te same ładne, akustyczno-rytmiczne piosenki i zabawne, mieszające różne języki teksty. Bywa bardzo przebojowo, nawet tanecznie, jak w Kuchni Con-Fusion, Captain De Mekong, Rikishman, gdzie czasem nawet pojawi się bujający bit. Ale całość opiera się głównie na brzmieniu instrumentów akustycznych, szczególnie ukulele, mandoliny i wiolonczeli. To urokliwe ballady, w których liryczność miesza się ze specyficznym humorem i nutą melancholii (Whattado, Cel-Ne-Pal!, Mnie manie), ale i bardziej żywiołowe kawałki, wypełnione tupaniem, klaskaniem, cymbałami i chórkami lokalsów (Born To Be Born, Pacman, Hinglish Train). Wszystko brzmi prześlicznie, perliście i kryształowo (pomijając celowo zachowane brudy – ścieżki nagrywano w różnych miejscach daleko od Warszawy); pełno tu zaskakujących połączeń muzyki Zachodu i Wschodu. Tęskne zawodzenie wiolonczeli pogłębia te pozornie wesolutkie piosenki, nadaje im słowiańskiej pochmurności, tak kontrastowej wobec dziecięcego entuzjazmu Hindusów.

Jak zwykle u Igora,  teksty skrzą się grami słownymi. Mieszanka francuskiego, polskiego i hinglish (hinduskiej odmiany angielskiego) bywa przezabawna, ale zawsze skrywa ciekawe i prawdziwe historie. Czasem są to zwykłe podróżnicze anegdoty, czasem wyraz tęsknoty za krajem. Co frapujące, najważniejsze słowa na płycie przypadły do zaśpiewania nie Igorowi, a Izabeli Lamik. To właśnie z jej ust pada znamienne: Cel pal! / Strzelam do siebie / Kulą w łeb pif-paf / Z tego na tamten trzecie wybieram się świat / Cel-Ne-Pal! / Strzelam w swój kraj/ Co kulą u nogi mi. A ponadto opowieści o rikszarzach, taksówkarzach i szacownych Hindusach. Pełne multikulti.

Raz pewien człowiek, człowiek Zachodu / Pod okiem mistrza ze wschodu globu / Tak długo ćwiczył sztukę jogi / Że zawiązał sobie na supeł głowę / Czy było to warte zachodu czy wschodu? Tego i wiele więcej dowiecie się z dołączonej do płyty (przynajmniej w wersji elektronicznej) książki, pełnej historyjek, zapisków, zdjęć i rysunków. Zdecydowanie warto posłuchać i poczytać. [m]



Strona zespołu: https://www.facebook.com/pages/Igor-SpolskiThe-Dudes/278065465660143

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni