30 czerwca 2014

God’s Own Medicine: Drachma (Eden Records, 2014)


Mistrz Mroku z Rzeszowa w najlepszej formie.

Nie jestem wielkim fanem muzyki spod znaku dark wave czy gothic; za The Mission nigdy nie przepadałem, Sisters Of Mercy słuchałem ostatnio mając naście lat. Ale jest coś w najnowszym albumie God’s Own Medicine, co nie pozwala się od niego oderwać. I sprawia, że chętnie zanurzam się w cień.

Za God’s Own Medicine od kilku już lat stoi tylko jeden człowiek – niejaki Andy. To, co robi w pojedynkę na tym albumie, zasługuje na tylko jedno słowo: szacun. Drachma to kawał doskonale brzmiącego, mięsistego, wielowarstwowego dark wave’u. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się niski, „mroczny” głos wokalisty oraz mocno wyeksponowany automat perkusyjny. Jednak na tej podbudowie rozrastają się mury kapitalnych melodii, generowanych przez gitary i klawisze. Drachma ma niesamowity komercyjny potencjał – nocne audycje każdej stacji radiowej powinny grać ten materiał non stop. Wymiatają najbardziej dynamiczne kompozycje: Clocks, Down Below, Fever, Down Is The Only Way Out nie tylko atakują ścianą precyzyjnie dawkowanego gitarowego zgiełku, ale i zaczepiającymi się w głowie refrenami. Szczególnie ten ostatni dosłownie poraża moją przysadkę mózgową. Z jednej strony ciężar czołgu, z drugiej rozlewające się plamy światła i błyskotliwe wokale. Jedna z moich piosenek roku!

W temacie piosenek to nie wszystko. Te spokojniejsze utwory to prawdziwe perełki. Natchnione Into The Sun, cudownie popowe (tak!, posłuchajcie tych ozdobników melodycznych) Wrong, rozbrzmiewające orkiestrowym rozmachem Glass Of Jar, w końcu znakomite Low, które za sprawą pełnego oddechu refrenu kojarzy mi się z najlepszymi piosenkami Vast. Album zamykają mroczniejsze kompozycje: przyczajone Coin Of Gold i przytłaczające ciężkim nastrojem (ale z przebłyskami światła) Rainbows - tworzące zapierający dech w piersiach finał albumu.

Nie spodziewałem się, że ta płyta tak mnie wciągnie. Dawno nie raczyłem się takimi klimatami, stąd pewnie wielki entuzjazm wobec Drachmy. Jeśli się mylę, poprawcie mnie, ale sądzę, że Andy wykonał kawał naprawdę dobrej roboty, a Drachma zasługuje na uwagę nie tylko krajowych fanów. [m]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni