25 kwietnia 2011
Pomorzanie: Mocne uderzenie EP (wydanie własne, 2011)
Polski bigbit powraca. Bez wykrzyknika, bo powraca pomału już od lat, przemycany przez coraz większą liczbę zespołów (Pawilon, Muzyka Końca Lata i inne). Wynika to chyba z większego zainteresowania przeszłością, poszukiwania własnych korzeni, co przekłada się na również na poszukiwanie zapomnianych dźwięków, przy których bawili się nasi rodzice.
Czerwone Gitary, Trubadurzy, Skaldowie, Karin Stanek – większości z was coś te nazwy powiedzą, to był przecież ówczesny bigbitowy mainstream i jego echa ciągle są w naszej popkulturze obecne. W latach 60. było jednak znacznie więcej zespołów; niektóre nagrały tylko jednego singla, inne nie pozostawiły po sobie żadnych nagrań oficjalnych (wynajęcie studia było sprawą wagi państwowej, a teksty piosenek musiały zostać zatwierdzone przez odpowiedniego urzędnika). Co mówią wam takie nazwy jak Dzikusy, Pesymiści, Tajfuny, Chochoły, Następcy Tronów? Nic? Nie przejmujcie się, ja do niedawna też nic o nich nie wiedziałem. Na ratunek śpieszą Pomorzanie, formacja stworzona przez członków Vespy, Turyzmu i Wielkiego Pomorza po to, by przypominać, może niekoniecznie chwalebną, ale z pewnością barwną historię pierwszych polskich zespołów rockowych.
Pomorzanie wybrali kilka piosenek, nie tylko polskich wykonawców (są tu również wersje z polskimi tekstami utworów The Shondells i Rogera Younga) i zrobili z nich całkiem fajnie, nieco garażowo brzmiące kawałki. Kawałki rozczulające swoją przaśnością (głupiutki tekst o długowłosym Piaście Kołodzieju Dzikusów), naiwnym zaangażowaniem politycznym (Płacz wietnamskich dzieci Następców Tronów, tu jako Płacz afgańskich dzieci), kiczowatą cukierkowatością (Słodki buziak). Ale są i rzeczy uniwersalne, pasujące również do naszych czasów (To musi miłość być Schondellsów, kapitalne Nadążyć chcę Chochołów – mój zdecydowany faworyt). Żartobliwie, trochę w stylu Czarno-Czarnych wypadają kompozycje własne Pomorzan: Musisz dużo bardziej starać się (jeśli chcesz mnie), Niech nie będzie poniedziałku. Z tej ostatniej pewnie ucieszyliby się panowie z Pawilonu, to numer w sam raz dla nich. Ach, i jest jeszcze cudna instrumentalna melodia Chochołów – Moje serce – która brzmi jakby zagrała ją supergrupa Friends Of Dean Martinez. Tyle słońca w całym mieście... choć już widać zakrywającą je chmurę.
Mocne uderzenie to hołd, ale i zabawa konwencją, to zaproszenie do zabawy – i poszukiwań. Kto wie, jakie skarby kryją się na strychach i w piwnicach naszych rodziców? Może warto w nich pogrzebać i odkryć coś dla siebie? [m]
Słuchaj!
Więcej na temat mało znanych polskich kapel bigbitowych.
Rewelacyjne Chochoły w wersji oryginalnej :)
Strona zespołu: http://www.myspace.com/551779067
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ostatnio dwie sprawy zaprzątają mi myśli, te związane z szeroko pojętą muzyką vel kulturą. Pierwsza z nich szczególnie drażniąca. Trójko, ko...
-
Młody warszawski zespół, który już został okrzyknięty sensacją i (kolejną) nadzieją polskiej sceny alternatywnej. Zastanawiające, co było pr...
-
Tytuł może i kiczowaty, może i pompatyczny, ale idea chyba niegłupia - co powiecie na stworzenie listy najlepszych polskich płyt alternatywn...
-
Tajemniczy zespół grający fajne, bezpretensjonalne piosenki, od których nie można się uwolnić.
-
To, co nie do końca udało się Vermones, Sex Architects osiągają bez trudu.
-
Zanim odpowiem na to pytanie, pragnę wyraźnie zaznaczyć, że szanuję Go zarówno jako artystę, jak i organizatora i dyrektora festiwalu Off. ...
Wszystkim zainteresowanym polecam genialną książkę pt. "Motława beat", wydaną ok. rok temu w Gdańsku. Książka opisuje losu trójmiejskiego big beatu, świetnie napisane, fajne foty, szczegóły dotyczące miejsc i sprzętu.
OdpowiedzUsuń