5 września 2008

Nadciąga Mocne Cztery

W ścisłej tajemnicy w sekretnych laboratoriach Don’t Panic przez całe wakacje trwały prace nad czwartą częścią kompilacji We Are From Poland. Warto było się spocić, bo efekty są bardzo dobre! Oto kilka ekskluzywnych szczegółów:

- na „czwórce” znajdą się 24 piosenki, 17 zaśpiewanych po angielsku i 7 po polsku


- oprócz zupełnie nowych wykonawców, poznamy też najnowsze piosenki artystów obecnych już na Vol. 1 i Vol. 2 (ale w rozsądnych proporcjach)

- miła wiadomość dla miłośników śpiewających kobiet – jest ich naprawdę sporo!

- „nasi ludzie” tworzą nie tylko w Polsce, dlatego na czwórce pojawią się artyści na co dzień mieszkający w innych krajach Europy. Zajrzymy do Francji, Holandii i Norwegii.

- nie mogło zabraknąć gwiazd - tym razem w roli Dobrych Wujków i Cioć: Mass Kotki, tres.b oraz Gabriela Kulka w nowym elektronicznym projekcie

- większość piosenek to najświeższe i najgorętsze premiery, w tym zapowiedzi nadchodzących albumów

- muzycznie będzie bardzo różnorodnie: coś do tańca, coś do posłuchania w skupieniu, trochę gitarowego łojenia, odrobina elektro i shoegaze’u

- nowe przyszło także w oprawie graficznej. O okładkę i książeczkę zatroszczył się malarz i rysownik Piotrek Herla. Małe co nieco na obrazku powyżej.

Czy już wiesz, że jest na co czekać? To jeszcze jedna dobra wiadomość – premiera już za tydzień (zastrzegamy sobie możliwość kilkudniowego poślizgu, ale jesteśmy dobrej myśli)! [m]

Obserwator: Betty Be

O rany, co za dziewczyny! No i ten czwarty, brzydal. Betty Be, czyli Bardzo Zła Betty, bywalczyni miejskich spelunek, łamaczka serc, dziewczyna o złamanym sercu. Ale dość tych opowiastek rodem z Tyrmanda. Betty Be to zespół powstały na gruzach Los Trabantos. Po odejściu z tej zacnej formacji liderki Kasi Sobczyk (która niedawno wróciła na scenę w towarzystwie Wojciecha Jabłońskiego jako duet Kasia i Wojtek), pozostali członkowie pogrążyli się w grzechu rozpusty i degrengoladzie ducha. Minęło trochę czasu i dziewczyny – Grażyna (głos, gitara), Ula (bas) i Marta (saksofon, głos) - oraz jedyny facet w okolicy, czyli perkusista Karabin, uznali, że warto zejść się na nowo i nagrać parę piosenek. Na razie są trzy i możecie ich słuchać na Myspace grupy.

Fani Los Trabantos znajdą w nich znajome brzmienie saksofonu, proste gitarowe akordy i miejską, dosadną poetykę tekstów. Tematyka tekstów to miłość, zazdrość i złość ujęte w bardzo bezpośrednich słowach. Nie pozbawionych satyrycznego wydźwięku, jak choćby w opowieści o dziewczynie, której kurczy się biust i w związku z tym cierpi katusze na myśl o odrzuceniu przez chłopaka: Czy będziesz wciąż kochał mnie/ W staniku rozmiaru B? Albo o tym, jak łatwo faceci nabierają się na tzw. okazje do skoku w bok (Dziewczyna w cekinach zabrała mi ciebie/ Zabrała mi ciebie, zabrała do siebie/ Ładna nie była, cekinem świeciła/ Zdobyła twój telefon/ Świeciła cekinami, stanęła między nami/ Już nie chcesz mnie). Muzycznie mamy do czynienia z energicznym postpunkowym wiosłowaniem (Szatana), nawiązaniami do grrl rocka w stylu, powiedzmy, Sleater-Kinney czy L7 (Dziewczyna w cekinach), nową falą z lat 80. (brzmienie gitar trochę jak z Bielizny w Szatana, partie saksofonu), melodyką nawiązującą do brzmienia dziewczęcych grup rockowych z końca lat 70. (wokalizy w Rozmiar B jako żywo kojarzą się z The B-52’s). Kompozycje wydają się bardziej przemyślane od tych umieszczonych na Między rabarbarem a pomidorem Los Trabantos, słychać też lepsze umiejętności instrumentalne.

Fajnie by było, gdyby Betty Be udało się nagrać płytę. Takie kobiece granie po polsku to towar zdecydowanie deficytowy, a tymi trzema piosenkami nasze piękne dziewczyny (plus brzydal), udowadniają, że świetnie się czują w takiej kabaretowo-rockowej stylistyce. Czekamy na płytę! [m]

Strona zespołu:
www.bettybe.com

Perspecto: Unisono Dissonance EP (wyd. własne, 2008)

Perspecto to kwartet z Grudziądza, zafascynowany, takie mam wrażenie, możliwościami, jakie daje rock progresywny. Czy nawet taki emo progrock. Jakkolwiek koszmarnie brzmi ten wymyślony na poczekaniu termin, w miarę trafnie określa zainteresowania muzyczne chłopaków z Perspecto. Lubią grać technicznie, komplikować rytmikę, mieszać w warstwie melodycznej, nie zapominając przy tym, że piosenka nie może się składać z samych karkołomnych przejść, że powinna mieć też chwytliwą melodię i zapadające w pamięć tematy.

Tak właśnie z grubsza prezentuje się materiał z EP-ki nagranej w domowych warunkach (a mimo to brzmiącej bardzo przyzwoicie). Adrenalin, sztandarowy numer zespołu, pokazuje pełnię jego możliwości. Jest tu trochę niepokojącego hałasu, kilka całkiem ryzykownych wolt rytmicznych i wreszcie świetne, klimatyczne melodie. W If The Light Appears niemal jazzowe harmonie sąsiadują z brzmieniem space opery, a praca perkusisty osiąga poziom wzorcowej pod tym względem płyty Forte Furioso Potty Umbrella. No i ten czarowny temat gitary! W Fait Accompli z kolei zespół sięga już po wyrazisty progrockowy temat gitar. Do tego wokal przepuszczony przez filtr słuchawki telefonicznej daje bardzo „klasyczny”, pinkfloydowski efekt. W każdym utworze sporo się dzieje, dlatego opowiadanie o tym to trochę jak transmisja radiowa z meczu piłki nożnej – nigdy nie odda tego, co dzieje się na boisku naprawdę.

Dla wszystkich tych, którym spodobała się muzyka z Unisono Dissonance dobra wiadomość – na dniach (lub, bezpieczniej, tygodniach) ukaże się drugie wydawnictwo Perspecto, tym razem zarejestrowane w najlepszym polskim studiu, pod okiem najlepszych realizatorów, czyli braci Kapsów z Electric Eye Studio. Wiadomo nie od dziś, że bracia K. słabych rzeczy nie nagrywają, można więc w ciemno stawiać, że nowe utwory Perspecto będą powalające. [m]

Strona zespołu:
www.myspace.com/perspectonoise

4 września 2008

L.Stadt wyrusza w długą trasę

Zespół z Łodzi swoją trasę koncertową rozpoczyna wizytą w Londynie, potem wraca na tour de Pologne, czyli objazd klubów w kraju-raju. Zaplanowano sporo występów, więc każdy kto ma ochotę sprawdzić L.Stadt na żywo, będzie mieć po temu okazję.

Zespół zapowiada, że na koncertach zagra dwa nowe kawałki. Poza tym pracuje nad materiałem na drugą płytę.

Program turnee:

· 05.09 - LONDYN (UK) - 333 Motherbar
· 07.09 - LONDYN (UK) - PKO LONDON LIVE 2008 at Wembley Arena
· 26.09 - Poznań - Noc Naukowców Politechniki Poznańskiej
· 27.09 - Szczecin - 13 MUZ
· 05.10 - Łódź - VENA Festiwal
· 11.10 - Tychy - KLOSTER PUB
· 23.10 - Katowice - COGITATUR CLUB
· 24.10 - Racibórz - ATMOSFEAR PUB
· 25.10 - Łodź - KLUB LUKA
· 28.10 - Wrocław - IMPART - Centrum Kultury
· 06.11 - Toruń - Piwnica pod Aniołem
· 07.11 - Bydgoszcz - MÓZG
· 13.11 - Kraków - ALCHEMIA
· 14.11 - Tarnów - TCK Piwnice - Rynek - Kultura B
· 27.11 - Poznań - W Starym Kinie
· 28.11 - Kwidzyn - Spichlerz
· 30.11 - Sopot - PapryKa Klub

3 września 2008

WAFP Vol.1 najlepsza!

W trakcie wakacji trwało głosowanie nad "wyższością świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia", czy jakoś tak:) A pytanie dotyczyło cyklu kompilacji We Are From Poland. Wyszło na to, że najbardziej podoba się część pierwsza (31% głosów). Na drugim miejscu "trójka" oraz odpowiedź "wszystkie" (po 20%). Mniej zwolenników znalazła część 2 - 17%. Było też paru takich, którym nic się nie podobało (11%) - i tych odwiedzę którejś nocy w kominiarce na głowie. Albo i nie.

Głosowało 70 osób. Mało. Poprawcie się, drodzy czytelnicy:) [m]

Kyst: Tar EP (Gingerbread, 2008)

Kyst to po norwesku wybrzeże. Skąd ten norweski? Ano stąd, że lider tej formacji, Tobiasz Biliński, założył ją w Norwegii. Pewnie zapatrzył się w Dziubka z De Press. Ale muzyka Kyst nie ma nic wspólnego z punkiem na góralską nutę. Tar to ambitna próba stworzenia muzyki konceptualnej, minimalistycznej, z zacięciem do eksperymentów dźwiękowych, a jednak wciąż melodyjnej i mimo wszystko dość piosenkowej.

Na EP-kę składają się cztery utwory, z czego dwa to prawie typowe piosenki. W Coast wyciszone, szeptane zwrotki zgrabnie zestawiono z neurotycznym nuceniem w refrenach, mocno kojarzącym się z manierą Thoma Yorke’a. W najlepszym moim zdaniem Cover Up mamy do czynienia z czymś w rodzaju zimnego folku. Oszczędna gra gitary akustycznej, piękny, choć bardzo prosty temat pianina, odrobina rzewnej slide guitar, nieco chaotyczne uderzenia perkusji i przede wszystkim świetny wokal Tobiasza. Why don’t you cover up/ Why don’t you cover up/ Your face? – to pierwsze zdanie piosenki stanowczo wbija się w pamięć. Druga, umowna, część Tar to utwory bardziej rozbudowane, o jeszcze mniej zwartej konstrukcji, ale dużej sile oddziaływania – pod warunkiem, że uzbroimy się w cierpliwość i damy im szansę. Shining rozpoczyna gitarowe granie w stylu Sonic Youth. Potem mamy plemienne bębny i klaskanie, wreszcie dziwne, szamańskie dźwięki piszczałek. I w końcu w okolicy czwartej minuty z tej niezrozumiałej muzycznej materii wyłania się dyskretna, introwertyczna piosenka. I nagranie tytułowe. Znowu ponad sześć minut niezbyt przystępnej formy – chaotyczny wstęp wykonany na dzwonkach i czymś wydającym bulgotliwe dźwięki wdmuchiwanego do wody powietrza. Potem jest i piosenka. I bardzo jazgotliwy, elektryczny finał.

Ciekawa muzyka. Łatwo się do niej uprzedzić, ale warto pokonać pokusę odrzucenia nieco bardziej wymagających dźwięków. Zaczepić się w tych bardziej przystępnych momentach. Powtórzyć. I jeszcze raz. Takiej muzyki w Polsce się nie gra, więc warto kibicować Tobiaszowi, który niedawno wrócił z Norwegii do kraju. I pewnie ciągle jest w szoku:) [m]

Strona zespołu:
http://www.myspace.com/kystband

2 września 2008

Światowy Dzień Bloga... już był:)

Przeminąłby pewnie zupełnie niezauważenie, gdyby nie fakt, że blog, który właśnie czytasz, znalazł się wśród kilku innych polskich blogów z różnych dziedzin życia i kultury polecanych przez dziennikarzy trójmiejskiego portalu Moje Miasto. I nie byłoby to może wydarzenie godne osobnej notki, gdyby nie fakt, że uzasadnienie tej decyzji jest dość rozbudowane i jakże pięknie pieszczące naszą próżność:)

Polecam zatem zajrzeć tu:
http://www.mmtrojmiasto.pl/2989/2008/8/31/blogday-mmkowicze-polecaja-blogi i poznać opinie ludzi parających się dziennikarskim rzemiosłem o blogach, które czasem pomagają im w pracy...

Przy okazji można by rozpocząć dyskusję o roli blogów w dzisiejszym świecie mediów, tylko zastanawiam się, czy to naprawdę konieczne:) [m]

1 września 2008

Obserwator: The October Leaves

Dziewczyny! Czas na zmiany! Spójrzcie na plakat Noela Gallaghera na ścianie. Nieco wyblakł, prawda? Poster z chłopakami z The Car Is On Fire (tak, ten umazany szminką) też jakoś dziwnie zmurszał. CKOD każdemu może się przejeść, a Pete Doherty... to raczej teraz anty-idol. Chyba najlepszy czas zrobić miejsce dla młodziutkiej ekipy z Rybnika (ok, Rojka można zostawić – niech zostanie buzia i rysunek na koszulce). Teraz wejdźcie na stronę myspace i posłuchajcie czterech utworów tam zamieszczonych. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie ciepłe, słoneczne październikowe popołudnie. Idziecie chodnikiem nad rzeką, ze słuchawkami na uszach, a pod butami spadłe liście - też żółte i te czerwone. I jakie uczucia?

Dawno nad Wisłą nie słyszałem tak optymistycznych piosenek. Dawno nie słyszałem tak klasycznie brzmiącej kapeli britpopowej. Z każdego utworu bucha niesamowita radość grania, energia i młodzieńcza afirmacja życia (no może oprócz Kissing The Bottles). Wyobrażam sobie Guys Out Of Time na dobrze nagłośnionym koncercie. I nie widzę nikogo stojącego bez ruchu. Nie ma co się rozpisywać. Demo The Octobes Leaves to cztery porządne rockery, niesamowicie melodyjne, zaśpiewane porządną angielszczyzną. Doczekaliśmy się swojskiego Oasis, tylko grzecznego. Obserwujemy! [avatar]

Strona zespołu: http://www.theoctoberleaves.com/

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni