
Słodkie koktajle Mołotowa chłopaków z Gdańska to płyta zaangażowana ideologicznie i to z jednej strony jej atut (wyrazistość, siła przekazu), i wielka wada (brak uniwersalnych treści, które spodobają się wszystkim i tym samym małe szanse na sukces komercyjny). O tym, jak ważne jest dla twórcy tekstów, niejakiego Sielaka, słowo świadczy fakt, że wszystkie piosenki są po polsku. I dodajmy – są o czymś.
Mniej więcej do połowy Koktajle to taka taneczno-punkowa mieszanka wybuchowa, tak wyrazista, tak wpadająca w ucho, że chciałoby się krzyknąć: kurwa, debiut roku! Piekielnie nośne refreny, porywający rytm, niebanalne rozwiązania wokalne – jest świetnie. Począwszy od otwierającego płytę Epigona (frenetyczny refren z delikatnym akcentem na ska, fajne chórki), Będziem robić politykę (latynoski wstęp – Banderas, hej!, urozmaicone zwrotki), A ja nie (kapitalne nawiązania do Clashów z epoki London Calling, bas, bębenki, chórki, handclapsy, wszystko jest tu na swoim miejscu), Magister (tanecznie od początku do końca), Zaaferowani (sympatyczne przypomnienie klimatów kalifornijskiego postpunka; przypomina mi się polski Upside Down, który grał podobnie), Idę sam (zgrabne połączenie Franza Ferdinanda z The Ramones – klasa!). Gdy już wydawało się, że mam do czynienia z płytą kaliber „zajebioza”, odezwały się koszmarne echa oipunkowej ery, w którą najwyraźniej członkowie Radia Bagdad mieli swój osobisty wkład. Niestety. Żenujące wycie o-oooo w Nienawiść w eter płynie skwasiło mi humor na długo. Podobnie zbyt oczywiste melodie w Uratujemy sens (a przede wszystkim ten kawałek o otwieraniu sqoutu). Na szczęście końcówkę ratuje numer tytułowy i bardzo fajny, taneczny na poważnie Czas naszych czasów. Niezły jest też ostatni na liście rockandrollowy utwór Wszystko.
Nie jest więc idealnie. Także z tekstami mam pewien kłopot. Z jednej strony ujmujący jest fakt, że komuś w tym kraju chce się jeszcze śpiewać o rzeczach poważnych, niewygodnych – i nie jest to wyjałowiony z pomysłów Kazik Staszewski. Z drugiej strony, naiwność przekazu czasem osłabia. Wydaje się, że Sielak miota się jeszcze między stanem młodzieńczego idealizmu, a powoli dojrzewającego cynizmu kogoś, kto wie, że śpiewaniem świata nie zmieni. Z dobrych rzeczy, rozbraja Epigon: Gdy zaczyna płynąć potok myśli (...)/ Pojawia się autozapora/ Co tamuje cały koncept/ Czy jest to aby moje?/ (...) I każde dziecko intelektu mego wrzeszczy: jesteś epigonem! Świadomość zespołu, że każdy dźwięk, który grają, już został zagrany, że każde słowo, które zaśpiewają, już kiedyś zostało zaśpiewane sprawia, że płyty Radia Bagdad słucha się z przyjemnością. Nie ma tu pozowania na rewolucjonistów. Nasza muzyka jest wtórna, i oni to wiedzą, kocie! Nasz przekaz też nie jest oryginalny, ale w niego wierzymy i tylko to się liczy. W zamian za to nas, słuchaczy, może spotkać przyjemna niespodzianka w postaci piosenki tytułowej, która opowiada historię buntu w pigułce (przy okazji żartobliwie cytując klasyka, czyli Cool Kids Of Death): Tłum staje uzbrojony i rozgląda się/ "Co mamy zrobić teraz, kiedy bliski cel?/ Gdy w rękach mamy to, co zmienić może nasze pokolenie/ Butelki z benzyną i kamienie, kamienie!"/ "Obalić, wnet obalić!" - krzyknął ktoś wzniecając szum/ (...) I spływa do ich gardeł/ Landrynkowy, słodki płyn/ Dla chcących życia użycia/ Zdatny tylko do spożycia. Niestety obok takich celnych strof dostajemy też wyświechtane hasła i przetrawione przez pokolenia „buntowników” grepsy: Więc ideał sięga bruku kiedy dosięga go bruk/ Z Twojej ręki wypuszczony znad tysiąca wrzących głów albo: Bo choć słowa mogą mamić/ To i tak najważniejsze są czyny/ Nie, nie jesteście prawi/ Ni prawi, ni sprawiedliwi.
Ale dosyć o polityce. Słodkie koktajle Mołotowa to dobra płyta, niosąca spory ładunek energii i emocji. A że przekaz lekko zwietrzały... Cóż, w dzisiejszych czasach ciężko być naprawdę oryginalnym, ponieważ to byt określa świadomość, jak napisał klasyk. I tym razem nie byli to CKOD.
Band site: http://www.radiobagdad.art.pl/
media: mp3
Radio jest super a czy pojawi się u Ciebie coś o zespole ĆMA z Sopotu? Wczoraj byłem na koncercie na którym puszczali też swój teledysk, moim zdaniem perełka i bardzo fajna muza.
OdpowiedzUsuńdo Ćmy przymierzam się już od dość dawna, ale na razie krążę wokół niej jak pies wokół jeża:)
OdpowiedzUsuń