14 lipca 2015
Magnificent Muttley: Rear Window (wyd. własne, 2015)
Trio z Warszawy włazi tylnym oknem, by trochę przewietrzyć hardrockową scenę.
Już dwa lata temu ich debiutancka płyta pokazała, że mamy do czynienia z zespołem co najmniej interesującym. W dodatku takim, który przykładał sporą wagę do brzmienia. Dobrze wyeksponowany bas, energetyczne riffy, głęboki sound perkusji - panowie Orłowski / Jusiński / Pożarowski dobrze odrobili zadanie domowe. Chcąc mienić się rockowym power trio musieli mieć moc. Kopniak. Pierdolnięcie. I na debiucie wszystko to było. Podobnie jest na Rear Window. Zadbał o to m.in. zdobywca Grammy Gavin Lurssen, który przyłożył rękę do płyt (ważnych w tym kontekście) Roberta Planta i Queens Of The Stone Age.
Rzeczą ważną dla tych, którzy dopiero teraz zetkną się z twórczością MM jest wokal. Męski, testosteronowy. Jakby wyjęty z motocyklowych pubów. Od razu jest jasnym, że tu będzie się grać amerykański hard rock, żadne tam indie, mariaż z popem czy zabawy z elektroniką. Ma być samczo, wąsato, seksistowsko. Tak zaczyna się Get Off - soczystym riffem, potężnym, surowym brzmieniem i hardymi liniami wokalnymi. Ale już chwilę później zespół pokazuje, jaka odległość dzieli go od setek lokalnych hardrockerów. W transowy riff wdziera się niepokój, nieporządek, entropia. Akordy zakręcają w psychodeliczne rejony, a gwałcone struny na progach wydzielają całkiem kwaśną ślinę.
Patent ten działa na przestrzeni całej płyty. Początek bluesowo-transowy, motoryczny, transowy. Dzięki świetnej produkcji panowie mogliby wystrugać z tych rozwiązań monolit albumu. Ale to dla nich zaledwie odskocznia do ciekawszych poszukiwań. Nic nie wskazuje nadejścia chorego refrenu w Hoax. Albo tego, w jaki sposób stoner rock przemienia się w hendrixowskie Out Of Control. Josh Homme dałby milion dolców, by przywłaszczyć sobie autorstwo The Scent i umieścić na Lullabies to Paralyze, A Walk to rasowa bluesowa Ameryka. Do tego dochodzą echa Alice In Chains (Hole) czy Creed (głównie przez podobieństwo wokalu do Scotta Stappa w refrenie Why Bother?). To w ogóle przeciekawa kompozycja - chyba o największym potencjale przebojowym. Na początku XXI wieku każda creedopodobna kapela wywoływała uśmiech politowania. Magnificent Muttley w drugiej części popisowo popsuł wszelkie takie możliwe porównania dostarczając do bębenków usznych prawie że sonicyouthowego hałasu.
Wyliczajmy dalej. Donnie. Hound. KS Excerpt. Psychodelia, 70’s, kwas, motoryka. Brzmienie. Bas. Jądro rock'n'rolla. Cholera, tu nie ma żadnego złego kawałka. Zapychacza, który by był prostą powtórką z rozrywki. Tu nie ma przeproś i mizdrzenia się do publiki. Chłopaki wiedzą, że na szacunek w dzisiejszych czasach trudno zapracować i każde potknięcie pójdzie na poczet „ssania”. To też wielkie fuck off do wszystkich, którzy pobieżnie przeskakują po katalogu w Spotify nastawieni na hooki. To nie stary, wyleniały rock. To surowizna dla wszystkich, którzy nie oglądając się za modami, docenią finezję brzmienia, warsztatu i energii. [avatar]
Strona zespołu: https://www.facebook.com/MagnificentMuttley
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ostatnio dwie sprawy zaprzątają mi myśli, te związane z szeroko pojętą muzyką vel kulturą. Pierwsza z nich szczególnie drażniąca. Trójko, ko...
-
Młody warszawski zespół, który już został okrzyknięty sensacją i (kolejną) nadzieją polskiej sceny alternatywnej. Zastanawiające, co było pr...
-
Tytuł może i kiczowaty, może i pompatyczny, ale idea chyba niegłupia - co powiecie na stworzenie listy najlepszych polskich płyt alternatywn...
-
Tajemniczy zespół grający fajne, bezpretensjonalne piosenki, od których nie można się uwolnić.
-
To, co nie do końca udało się Vermones, Sex Architects osiągają bez trudu.
-
Mimo że rok 2009 powoli odchodzi w przeszłość, ciągle jeszcze skrywa nieodkryte skarby, które sprawiają, że nie możemy o nim zapomnieć. Oto...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz