
Chłopaki z Coffee Radio na swojej EP-ce serwują mi angielskie śniadanie. Bekon i te sprawy. Przepis mają w porządku. Główne centrum zainteresowania to brytyjskie gitarowe granie. Warsztat opanowany w stopniu dobrym, wokalista sprawdza się więcej niż przyzwoicie, za teksty również nie ma co tępić. Pozostaje kwestia przypraw. Patentów, które pozwoliły łódzkiej kapeli wyróżnić i nadać własny, oryginalny sznyt.
Kombinują, trzeba uczciwie przyznać. Weźmy taki If You Want To F%#K Her. Gitary rodem z debiutu Pretty Girls Make Graves (chodzi mi o barwę, nie klimat) zaczepnie gawędzą i zupełnie nie zapowiadają INXS w refrenie. Niezła zmyłka, duży plus za to. Wokalista pozytywnie zaskakuje również w I Want To Have You. Pomińmy dance-punkowy podkład (sprawdzi się na parkiecie!). Nareszcie trafił się gość, który śpiewa z nonszalancją zmieszaną z typową dla młodzieży butnością i bezczelnością. Szkoda, że udało się to tylko w tym utworze. Jedyna w zestawie piosenka z polskim tekstem (RadioKawa) dzięki chórkom przypomina polską zimną falę lat 80. Co prawda to niewielki smaczek, ale z gatunku tych nieoczywistych.
Zespół śmiało sięga po elektronikę. I tu jedzenie troszeczkę wydaje się przekombinowane. Smaczki elektroniczne są rodem z torebkowych przypraw Winiar. Zbyt uniwersalne. Można nimi posypać wszystko, ale czy wydobędą prawdziwy smak potrawy? W tym przypadku go neutralizują. Przepuszczony przez filtr wokal w Call You Mother zalatuje mi Erikiem Prydzem (tym od Call On Me [avatar, czego ty słuchasz?? - m]), a loop w RadioKawa do złudzenia przypomina motyw z filmu Młodzi Gniewni.
Propozycja Coffee Radio jest jadalna. Produkty raczej nie z Tesco, do końca terminu ważności daleko, dodatki też niczego sobie. Do poprawy kwestia wzajemnych proporcji. Chłopaki potrafią spalić utwór (tytułowy The Shivers), potrafią też momentami błysnąć. Obejdzie się bez Ranigastu, choć na bardziej wyrafinowane menu przyjdzie nam jeszcze poczekać. [avatar]
Strona zespołu: Myspace
nawet spoko recenzja ale zastanawia mnie w niej parę spraw...
OdpowiedzUsuńogolnie pozytywnie znam ta EP i po częsci się zgadzam ale odnajduje tez kwestie sporne:)
wokalista moglby przestac spiewać po angielsku, bo strasznie kaleczy - jestem generalnie "otwarty" na kaleczenie, ale jemu to przeszkadza speiwac - traci flowa i język mu sie gubi momentami. sposób śpiewania, barwa gitar kojarzy mi sie troche ze starym rokciem PRLu...
OdpowiedzUsuń