26 lutego 2013
Atlas Like: Atlas Like EP (wyd. własne, 2013)
Wszystko, czego oczekiwaliście po debiucie Kamp!, ale baliście się wyartykułować.
Słynne trio z Łodzi gros fanów wystrychnęło na dudka i na swoim pierwszym długogrającym albumie zaserwowało wysmakowany pop, ale niekoniecznie przeznaczony do beztroskiego tańca. Can't You Wait to zdecydowanie za mało, aby usatysfakcjonować ludzików rozkochanych w grooverach z wcześniejszych EP-ek i singli. Tym, którzy wciąż narzekają na brak ultraprzebojowości na Kamp! z pomocą przychodzi duet z Wrocławia – Atlas Like. Zresztą, słowo „przychodzi” jest zdecydowanie zbyt słabe, bardziej na miejscu byłoby: „wpada z impetem!”
Łodzianie osiodłali rumaki, które teraz Jakub Saniewski oraz Jarek Zagrodny ujeżdżają bez żadnych skrupułów. Wszystkie cztery kawałki na Atlas Like EP to stuprocentowe electropopowe hity. Wrocławianie zaopatrzyli się w stylowe syntezatory, wiedzą co potrafią zrobić z nogami umiejętnie podane partie basu, wymyślili obłędne chórki i wyćwiczyli nienaganny angielski akcent. Dorobili się nawet dęciaków (panom z Kamp! dojrzewanie do tego pomysłu zabrało parę lat). I przede wszystkim postawili na melodie. Takie, które natychmiast zaczepiają się w uchu i wywołują uśmiech aprobaty na twarzy. Dodatkowo dochodzą smaczki - miejscami słychać czerpanie inspiracji z Duran Duran i New Order. Niby nic, ale automatycznie sytuuje Atlas Like jako inteligentną konkurencję, a nie tylko epigonów żerujących na wypracowanej pozycji starszych kolegów.
Osiemnaście minut mija w mgnieniu oka. I chociaż nie sposób nie zasypywać chłopaków komplementami, to muszę pozwolić sobie na małą uwagę/ przemyślenie. Z takim potencjałem do pisania ładnych refrenów dość łatwo się zatracić i wpaść w ugór co Hurts się nazywa (tak, momentami słychać punkty wspólne z tym manchesterskim duetem). Daj im panie Boże taką popularność, ale znów wrócę do długograja Kamp! Tam łódzkie trio postawiło na wyrafinowanie, które sprawi, że za parę lat o płycie będzie mówiło się dobrze i polecało jako znak jakości kolejnym, dorastającym i chłonnym dźwięków młodym pokoleniom.
Czy podobną drogą pójdzie Atlas Like, czy postawi na czelabińskie meteoryty? Odpowiedź poznamy za parę lat. Teraz w ich stronę zostaną wystawione obiektywy przeróżnego kalibru. Oby wybrali te, które pokażą duet jako coś więcej niż gwiazdkę jednego sezonu. [avatar]
Strona zespołu: https://www.facebook.com/atlaslikemusic
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ostatnio dwie sprawy zaprzątają mi myśli, te związane z szeroko pojętą muzyką vel kulturą. Pierwsza z nich szczególnie drażniąca. Trójko, ko...
-
Młody warszawski zespół, który już został okrzyknięty sensacją i (kolejną) nadzieją polskiej sceny alternatywnej. Zastanawiające, co było pr...
-
Tytuł może i kiczowaty, może i pompatyczny, ale idea chyba niegłupia - co powiecie na stworzenie listy najlepszych polskich płyt alternatywn...
-
Tajemniczy zespół grający fajne, bezpretensjonalne piosenki, od których nie można się uwolnić.
-
To, co nie do końca udało się Vermones, Sex Architects osiągają bez trudu.
-
Mimo że rok 2009 powoli odchodzi w przeszłość, ciągle jeszcze skrywa nieodkryte skarby, które sprawiają, że nie możemy o nim zapomnieć. Oto...
Super okładka :) na pewno posłucham :)
OdpowiedzUsuń