2 czerwca 2013
Tre22: Tomorrow Can Wait (Pitfall Records, 2013)
Zapraszamy na stanowisko archeologiczne oznaczone symbolem „tre22”. Dokonaliśmy tu niedawno pewnego interesującego odkrycia... Proszę nie ziewać, to nie opera. Ziemia potrafi skrywać Naprawdę Ekscytujące Znaleziska.
Płyta zespołu Tre22 to dźwiękowe wykopalisko. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Łukasz Banasiak to emigrant mieszkający od lat w małym północnoirlandzkim miasteczku. W 2002 r. spotyka się w Szczecinie z Jackiem „Budyniem” Szymkiewiczem (Pogodno) i Mateuszem Rychlickim (Kristen), by podczas kilku spotkań w sali prób nagrać na czterośladowym magnetofonie swoje stare piosenki. Ponowne spotkanie ma miejsce w 2011 r., kiedy to trio raz jeszcze, tym razem pod okiem Michała Kupicza, nagrywa materiał wzbogacony o trzy utwory z myślą o wydaniu płyty. Planowana na 2012 r. premiera ma miejsce dopiero na wiosnę 2013.
Wehikuł czasu przenosi nas do początków nowej rockowej rewolucji, do szału na postpunkowe, melodyjne piosenki, pełne brudów źle nastrojonych gitar i riffów inspirowanych Kinksami. Już pierwszy numer, Small Town Madness, jasno nakreśla styl grupy. Niedbały, rozlazły wokal, punkowe chórki, dudniący bas i przede wszystkim natychmiast wpadająca w ucho linia melodyczna. I Don’t Know to zdecydowany faworyt wśród kandydatów na przebój płyty. Tu jest wszystko to, za co pokochaliśmy zespoły pokroju The Libertines. Nie dość, że zagrane na luzie, to jeszcze z polotem. A chłopaki potrafią zasunąć z prawdziwie rokendrolową energią (hałaśliwe Knock Knock, zadziorne Forgeting Is My Way z elementem dekonstrukcji i ściankowego wręcz wyciszenia, melodramatyczny Where Is Nothing?).
Ale proste newrockowe granie to nie wszystko, co mają do zaoferowania. Urzeka Malkmusowy PUK, kojarzący się z luzem zespołów zgromadzonych wokół Radia Rodoz (jeśli lubicie Vreena, wiecie o co chodzi), jeszcze większe wrażenie robią balladowy I’s Cream czy beatlesowski PIN z odlotowym psychodelicznym fragmentem. Na koniec zespół serwuje dwa instrumentale, w tym ponaddziesięciominutowy Tomorrow Can Wait, w którym na słuchacza czeka shoegaze i kwaśny trip, a także elementy noise’u i progrocka. Na szczęście w końcowym New Clear War wracają do minimalizmu brzmienia i dobrze rozumianej prostoty.
Jutro może zaczekać, ale wy nie - to rzecz, którą każdy fan indie rocka powinien znać na pamięć. [m]
Tutaj ^ są niewłaściwe tytuły piosenek!
Strona zespołu: http://www.tre22.net
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ostatnio dwie sprawy zaprzątają mi myśli, te związane z szeroko pojętą muzyką vel kulturą. Pierwsza z nich szczególnie drażniąca. Trójko, ko...
-
Młody warszawski zespół, który już został okrzyknięty sensacją i (kolejną) nadzieją polskiej sceny alternatywnej. Zastanawiające, co było pr...
-
Tytuł może i kiczowaty, może i pompatyczny, ale idea chyba niegłupia - co powiecie na stworzenie listy najlepszych polskich płyt alternatywn...
-
Tajemniczy zespół grający fajne, bezpretensjonalne piosenki, od których nie można się uwolnić.
-
To, co nie do końca udało się Vermones, Sex Architects osiągają bez trudu.
-
Zanim odpowiem na to pytanie, pragnę wyraźnie zaznaczyć, że szanuję Go zarówno jako artystę, jak i organizatora i dyrektora festiwalu Off. ...
Witam. Jest błąd w nazwisku . Emigrant to Łukasz Banasiak.
OdpowiedzUsuńpoprawione!
Usuń