
Grają przyjemnie chłopaki. Każdy z zaprezentowanych kawałków jest jakby z innej beczki, mimo że mieszczą się w konwencji shoegazu i dream-popu. Pierwszy krok w chmurach przywołuje nostalgię za latami 80. dzięki oldschoolowym syntetyzatorom. O tym, że mamy wiek XXI przypominają post-punkowe gitary nie pozbawione tanecznej werwy charakterystycznej dla dokonań Bloc Party. Powoli snujący się klimat to patent, na którym zbudowano Piosenkę dla dtarszych pań. Słuchając refrenu czuję ciary. Wokalista wyje wysokim głosem, po chwili dochodzi drugi głos ładnie go uzupełniając. Skąd w młodzieży bierze się tyle smutku i wyalienowania?
Najlepszy, najbardziej dopracowany jest utwór tytułowy. Kod kreskowy miłości to idealny koncertowy wymiatacz! Fuzja najmodniejszych dźwięków ostatnich lat: chłód Interpolu, ciętość gitar Bloc Party, skoczność Franz Ferdinand. Wszystko to sprawia, że kawałka chce się słuchać bez końca śpiewając pod nosem Nie dla mnie/ Świat na M/Sztuka przez duże Z. Paul Banks może być dumny, doczekawszy się takiej latorośli:)
Jestem na „tak”. W ich muzyce zbyt dużo się dzieje dobrego, by mówić o przypadkowości. Niech tylko wokalista pozbędzie się drażniącej, „meczącej” maniery. [avatar]
Strona zespołu: www.stopmi.pl
www.myspace.com/stopmi
z całym szacunkiem do Interpola to jeszcze trochę brakuje, ale teksty polskie niegłupie... Grigorij
OdpowiedzUsuńporownania do bloc party, czy franz ferdinand niezbyt trafione. z tego 'popularnego' zestawu artystycznie najblizej im do interpola. z tym, ze demowka nie do konca oddaje rzeczywisty potencjal grupy, dlatego wielce wskazane jest wybrac sie na koncert (sprawdzone empirycznie nie tak dawno w hard rock cafe).
OdpowiedzUsuńwypada chyba podać linka do strony, z której podało się cytat:
OdpowiedzUsuńhttp://fotoamatorszczyzna.blox.pl/2008/07/221-Stop-Mi.html
zespol calkiem calkiem :)
OdpowiedzUsuń