1 stycznia 2010
Obserwator: Dash
Wiemy o nich tyle, że istnieją od 2005 roku, działają w Rybniku i uwielbiają zbiorowe czynności łazienkowe. Ich muzyka to wypadkowa domowego popu, rocka środka, funku i jazzowych harmonii. Demo, które ciągle obowiązuje, pochodzi już sprzed trzech lat, więc niekoniecznie jest reprezentatywne dla obecnego stanu rozwoju zespołu, ale póki nie ma nowych nagrań, skupmy się na tych czterech kawałkach.
Dash to trzech facetów lubiących pokazywać się (prawie) nago i dwie dziewczyny, które niestety mają przed tym jakieś opory. Ale poważnie, kolejność powinna być odwrotna, bo brzmienie zespołu „robią” właśnie one: wokalistka Aneta Maciaszczyk, dysponująca niezłym, otwartym głosem, z manierą trochę w kierunku Kate Bush, i Hania Homel, grająca na klawiszach, głównie imitujących pianino. Poza tym gitarzysta Artur Kubala oraz sekcja rytmiczna – Bartłomiejowie Polok i Szryt. Na początek weźmy – przekornie – numer Bye-Bye, bo chyba najbardziej wpada w ucho za sprawą chwytliwego tematu klawisza i jasnego wokalu Anety. W zwrotkach bardzo rytmicznie, w refrenach sporo hałaśliwego grzania (szkoda, że jakość nagrań kiepska i gitara mocno schowana) – Dash nie jest grzeczniutkim zespołem grającym jazzowo-popowe standardy na imprezach integracyjnych dużych firm. Zadziorne piano i kusząco wężowy głos to wyróżniki krótkiego Nice To Hurt. Brzmi to trochę wampowato, podoba mi się! W Shilly Shally mamy już konkretną rokendrolową jazdę gitary i sekcji. Na koncertach pewnie jest spory dym. I jeszcze Stupid Love, bujający funkowym groovem, z gęstą, naładowaną seksem atmosferą. Tak w ogóle, piosenki Dash nie są miłe, ciągle się w nich kogoś krzywdzi i posyła do diabła. I zazwyczaj są to mężczyźni. Złooooo!
Przydałyby się jakieś nowe, lepiej zrealizowane piosenki, by ocenić potencjał zespołu. Wszystko wskazuje na to, że jest na co czekać, bo Dash mają swój styl i sporo energii. No i wszyscy dbają o higienę osobistą! [m]
Strona zespołu: http://www.myspace.com/dashchannel
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
Julia Marcell w niedawno opublikowanym wywiadzie wyznała, że proces powstawania jej najnowszej płyty polegał nie tyle na dodawaniu smaczków...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
We Are From Poland przedstawia: 01. Skowyt : Jest nas dwóch / Jest nas dwóch SP (megatotal) / Singiel sfinansowany przez fanów 02. SuperX...
-
Od zawsze powtarzam, że recenzje pisze się dla czytelników (czyli odbiorców muzyki), nie dla muzyków. Ale zawsze ciekawiło mnie, jak moją...
-
Don't Panic We Are From Poland prezentuje / presents: 1. The Mothers Night Life In Big City [PL] Tytuł mówi wszystko. Kawałek na roz...
-
Czasem trafiasz na muzykę, która bez ostrzeżenia wali cię prosto w splot słoneczny. I widzisz Wielki Wóz, i Mały Wóz, i inne gwiazdozbiory....
-
Miałem okazję uczestniczyć w koncercie NAO w Sopocie podczas ich występu obok Tides From Nebula. Nie zachwyciłem się. Niknący i niezrozumia...
-
Prawdopodobnie dwie najlepsze polskie płyty punkowe tego roku.

Rybnik! ach no to prawie u mnie. :)
OdpowiedzUsuń