
Ale nie porównania są tu najważniejsze. Ważne, że muzyka Rotofobii daje dużą frajdę. Począwszy od błyskawicznie zagnieżdżającego się w pamięci kawałka Muszę już iść (co on robi na początku???), przez tęsknie brzmiącą Warszawę, po dwa numery anglojęzyczne Hard To Say i Going Away – płytki słucha się jednym tchem. Dominuje klimat psychicznego kaca po weekendzie spędzonym na intensywnym clubbingu. Zdarty czerwony lakier/ Na paznokciach ślady kogoś obcego. Impreza się skończyła, ale trzeba żyć dalej.
Poczucie wyobcowania pogłębiają pogłosy na gitarach i często zniekształcony głos Sebastiana B., który śpiewa z efektowną manierą. Do tego odrobina surowej elektroniki i precyzyjna praca perkusji Arkusa (wcześniej Partia i Komety). Najlepsze momenty? Gitarowy riff w Going Away, jazgotliwy finał Hard To Say, syntetyczne klaskacze w Warszawie, Muszę już iść – całość.
Poniedziałki już nie są takie straszne, odkąd można posłuchać Rotofobii. Wchodźcie na stronę zespołu i pobierajcie – cała EP-ka za darmo.
Band site: http://www.rotofobia.com/
ver.: polish / english
media: free mp3 (full EP)
No nie powiem, sympatycznie się słucha. Kawałki wpadają w ucho. Rodzi się dobra kapela.
OdpowiedzUsuńKurcze, a mnie tak średnio podchodzi jednak...
OdpowiedzUsuń