
Tej płyty słucha się dziś rewelacyjnie. Oto muzyka pop podana bez żadnych kompleksów, bez silenia się na pastisz czy ironię; przejrzysta brzmieniowo, dysponująca tyloma przebojami, że naprawdę trudno któryś odstawić na bok. Począwszy od półakustycznego Nie jestem stąd z fantastycznymi przeplatającymi się partiami gitar i frenetycznym wokalem (w chórkach słychać Novikę), przez You Don’t Chave To Change ze skreczami DJ Feela i zmysłowymi kobiecymi wokalami, natchnione Don’t Tell Me Lies z orkiestrowymi efektami syntezatorów, mroczną balladę o prostytutce Towarzyska (ciarki na plecach, do dziś), niesamowity numer Nobody Knows, w którym elektroniczne bity idealnie łączą się z surfową gitarą i ciężkim akompaniamentem wiolonczeli, po poetycki Angel (cudowna deklamacja jednej z wokalistek, niestety nie jestem w stanie zidentyfikować, która z nich za nią odpowiada)... Kurczę, a przecież trzeba jeszcze wymienić i 001 z solo na trąbce (Stańko!), Free (wokal Śledziewskiego to coś pięknego, a jeszcze gitara Deriglasoffa...), Pain hipnotyzujący zdecydowanym riffem gitary i wibrującym głosem Śledziewskiego, Wolny (ciarki, ciarki!). Jak już napisałem, na tej płycie nie ma słabych rzeczy. Nawet zamykający album, kontrowersyjny utwór Maski, ma w sobie to coś, co przykuwa uwagę.
Być może niektórych z was zdziwiło, że tak mało znana płyta jednorazowego studyjnego projektu trafiła do cyklu przypominającego najlepsze polskie płyty alternatywne. Jednak jestem pewien, że jeśli do niej dotrzecie (płyta jest osiągalna, nic trudnego), przyznacie mi rację. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby nowopowstające zespoły pożyczyły sobie parę pomysłów z tej produkcji. Jest się czym inspirować. Klasa. [m]
Po takim opisie nabrałem chęci wsłuchania sie w tę płytę. Sprawdziłem naprędce strony Empik, Merlin i SP Records, niestety wszędzie wyskakiwało, że albo płyty nie ma, albo jest niedostępna. Gdzie jej w takim razie szukać? Proszę o radę..
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
kurcze, z tą dostępnością płyty rzeczywiście trochę przesadziłem:) znalazłem na melo.pl - ale tylko w postaci mp3. ewentualnie można napisać do SP, może jeszcze mają jakieś resztki...
OdpowiedzUsuńPisać do S.P.? :D He he he. Swoją drogą chyba nie było w Polsce drugiej takiej wytwórni, która zaprzepaściłaby tak wielką szansę. Niby jedzie ona nadal na samograju imć Kaziku Staszewskim (i Grabażu), ale powoli zużywający się artyści raczej nie będą zastąpieni przez happysad. Jak można było "wypuścić" Lao Che i Maleńczuka? Jak można wydawać tak kiepskiej jakości płyty jak ostatnie produkty Kultu (chyba tylko OKSK był pomyślany, zaplanowany i zrealizowany z głębszym sensem)?
OdpowiedzUsuńPłytę kupiłem ze dwa miesiące temu na wyprzedaży w Mediamarkt (tak tak!) za ok. 30 zł (co jest drogo ja na polską wyprzedaż::)
OdpowiedzUsuńMam to szczęście że płytę znam od kilku lat i od czasu do czasu do niej wracam, właśnie odnlazłem ją w w jakimś pudełku ;) Piękne, pastelowe dźwięki, pozdrawiam (blackbird)
OdpowiedzUsuń