31 marca 2008

Kamiński i Brożek: Jestem tylko człowiekiem (Ciesielski Rekords, 2008)

Kamiński i Brożek to przedziwne zjawisko. Kwiat młodzieży gorzowskiej, który rozwinął się w wyniku koniugacji takich projektów (w których obaj panowie się udzielają), jak Kawałek Kulki, Usta Krwawiące Miłością, Weź To Zgaś. Nie wstydzą się przyznawać do inspiracji Modern Talking, tworzą muzykę obciachową, kiczowatą, ale też dowcipną i... przebojową! Dzika namiętność, seks, przemoc za zamkniętymi drzwiami, urażona męska duma i erotyczne esemsy – to z grubsza tematy wziętych z samego życia piosenek duetu. Chłopaki (machos) i dziewczyny (lalki) ścierają się i ocierają o siebie w nieustannym tańcu miłości, zazdrości i cielesnych pokus. Okej, trochę przeszarżowałem. Ale to nie moja wina.

Pierwszy kontakt z Jestem tylko człowiekiem wprawia w lekką konsternację. Surowizna (by nie powiedzieć prymitywizm) elektronicznego podkładu, kiczowate ozdóbki i afektowane głosy obu panów (oraz gości) powodują, że w pierwszym odruchu chce się płytę czym prędzej wywalić do śmieci. A przynajmniej ściszyć, żeby sąsiedzi nie usłyszeli. Ale potem... słuchasz sobie tego na słuchaweczkach i czujesz jak na twarz wyłazi ci wielki banan. K&B są tak komiczni, a jednocześnie tak fajnie śpiewają (te dwugłosy, trójgłosy, chórki i wrzaski – yeah!), że bardzo szybko ta płyta stanie się twoją prywatną tajemnicą. Skrywanym przed światem poprawiaczem humoru. Co ten koleś w autobusie tak podejrzanie się uśmiecha, co? Pewnie słucha Kamińskiego i Brożka.

K&B to tacy polscy Junior Boys na wesoło. Szukam innego porównania, ale nie bardzo się nasuwa. Posłuchajcie Czasem..., który jest dla mnie przebojem na miarę In The Morning Junior Boys. Te wokalne harmonie, stylizacja na wczesne disco, no i tekst: Czasem gdy na ciebie patrzę/ Wydajesz się słaba/ Pieprzę to/ Zrób coś z tym/ Rozbieraj się/ Odnajdziesz mnie pod kołdrą. Nie zdradzę, jak story się rozwija, żeby nie psuć wam frajdy. Inne fajne momenty: Kiedyś na pewno z udziałem Karotki, kapitalne Tajemnice twe (udział Drupiego przejdzie pewnie do legendy: Wiedz, że wejdę bez pukania!/ Stać mnie na to/ Zobaczysz, szmato! – to trzeba usłyszeć!), Pieprz ze wstępem, który bardzo się kojarzy z pewną piosenką pewnego bardzo znanego polskiego zespołu (niespodzianka), Domek z kart (do dyskotek nie chodzę, ale to by się dało sprzedać, serio), czy wreszcie dziesięciominutowy (!) fristajl w wykonaniu B&K, Karotki i Adamsa (niezapomniane Rozerwij mnie jednym esemesem/ Jednym esesmanem/ Heja).

Gęba się śmieje od i do tych piosenek. Trochę przypomina mi to radosną twórczość zielonogórskich kabaretów skupionych wokół Potem w latach 90. Kamiński i Brożek błaznują z wdziękiem i humorem, nie przekraczając na szczęście granicy dobrego smaku (nie uświadczycie w ich tekstach wulgaryzmów). Płyta ma szansę zyskać status „kultowej”, choćby dlatego, że nie ma jej na razie w oficjalnym obiegu. Ale jeśli ktoś bardzo jej pragnie, na pewno znajdzie sposób na zdobycie tego unikatowego krążka. Podpowiadam: napisać do zespołu albo wybrać się na koncert. Każdemu należy się odrobina beztroskiej zabawy.

Strona zespołu:
MySpace

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni