3 października 2013
Yoko Chanel: Let’s Do It! (wyd. własne, 2013)
Piętnastolatek z Mogilna wysyła starych wyjadaczy na emeryturę.
Gdy tydzień temu przeczytałem w mailu zdanie „Chciałbym bardzo abyście ją [płytę] zrecenzowali, ponieważ jestem młody i zależy mi na opinii innych”, w pierwszym odruchu chciałem kliknąć przycisk „Usuń”. Na szczęście tego nie zrobiłem, zacząłem słuchać. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że piętnastoletni Krystian Wołek nie tylko potrafi zagrać i nagrać kilka składnych dźwięków – on także potrafi zrobić świetną 10-utworową płytę! W jej produkcji pomogli Mariusz Dojs (wykonał mastering) i Kamil Durski, znany z Lilly Hates Roses i Living On Venus, który opracował grafiki. Krystian wiedział, z kim się zakumplować!
Płytę rozpoczynają ostre przesterowane dźwięki Mojego świata. Sama kompozycja, pomijając zadziwiającą sprawność i styl gry na gitarze, ewidentnie inspirowany twórczością Jacka White’a i The Black Keys, nie robi zbyt wielkiego wrażenia. Z ostrzejszych utworów mamy jeszcze dwa instrumentale, z czego Stella to kawałek naprawdę dobrego hałasu, oraz Wow-ha, łączący taneczną rytmikę syntezatora ze spiętrzeniami riffów znanymi z piosenek The White Stripes. Ale najlepsze dopiero przed nami. Odkładając na bok marzenia o zostaniu bogiem gitary elektrycznej, Krystianowi najlepiej wychodzą akustyczne i popowe piosenki. Weźmy Straconego. Jak dobrze poprowadzono tu linię melodyczną wokalu, jak świetnie zapełniono przestrzeń różnymi brzmieniami gitar – kompozycyjna biegłość robi wrażenie. Weźmy tytułowy Let’s Do It! Toż to brzmi jak zaginiony numer Wojta i Vreena! Podobne nonszalanckie podejście do angielszczyzny, podobne połączenie lekkich akordów, bluesowych zagrywek i zwiewności refrenu. W końcówce dochodzą jeszcze intrygujące zabawy syntezatorem.
Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że będę nucić tekst napisany przez gimnazjalistę, wziąłbym go za niespełna rozumu. Ale proszę państwa, ta linijka, ona absolutnie nie chce opuścić mojej głowy: Niech ktoś utopi mnie / Rozetnie na pół. To nie jedyny zgrabny tekst na tym albumie. Wprawdzie, gdy Wołek sięga po angielski, nagle zmienia się w native Amerykanina, który widzi niedźwiedzie grizzly i pływa po jeziorze Michigan, ale z językiem polskim radzi sobie równie dobrze. Nie ma tu niedojrzałości, piosenki wybrzmiewają naturalnie i mają uniwersalne przesłanie. Wieczorny spacer i Wiosna to doskonałe przykłady, jak należy pisać przebojowe piosenki po polsku. Zestaw uzupełniają udane akustyczne ballady To Be Alone With You (cover Sufjana Stevensa) i Fall In Love – ta druga powala klimatycznym finałem.
Wciąż jestem w szoku, ciągle nie mogę uwierzyć, że jest w Polsce młodzież, która zamiast pchać się do debilnych telewizyjnych programów woli brać sprawy w swoje ręce i samodzielnie wydawać płyty. Panowie starsi – zwracam się tu do dwudziesto- i trzydziestoletnich muzyków z kilkupłytowym stażem – czy czujecie już na plecach gorący oddech młodych wilczków? [m]
Strona artysty: https://www.facebook.com/yokochanelart
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Zapraszamy na wywiad z przedstawicielem jednego z najpopularniejszych, niezależnych serwisów muzycznych w polskim Internecie. Jak wygląda j...
-
Oj, po bardzo kruchym lodzie stąpa Grzegorz Kwiatkowski, naczelny tekściarz gdańskiej trupy. Poprzedni album zaczął się od wyznania I ha...
-
Zapraszamy na seans filmowy okraszony dużą dawką dobrej gitarowej muzyki. Oto, co zespół napisał o swoim dziele: Dziś prezentujemy dokum...
-
Julia Marcell w niedawno opublikowanym wywiadzie wyznała, że proces powstawania jej najnowszej płyty polegał nie tyle na dodawaniu smaczków...
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
Jak co roku wasz wafpowy korespondent przebywał na katowickim Offie, by sprawdzić formę polskich zespołów, skorzystać z toi-toiów, bawi...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
Ten zespół ma przesrane. Nie, nie, wcale nie ode mnie. Po prostu zostanie pożarty. Na forach, blogach, serwisach. Tak jak wcześniej zmasakro...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz