13 października 2013
Furia Futrzaków: Kalejdoskop EP (Wytwórnia Krajowa, 2013)
Warszwski duet skutecznie zaciera granicę pomiędzy alternatywą a mainstreamem.
Ich debiutancki album łączył w sobie komercyjny potencjał najbardziej popowych melodii z ambitnym electro o stopniu wyrafinowania nieosiągalnym dla producentów seryjnych hitów emitowanych w sprofilowanych na masowego odbiorcę rozgłośniach. Wraz z nową EP-ką, Furia Futrzaków śmiało przysuwa się coraz bliżej czołówek popularnych seriali. Kalejdoskop to znaczne uproszczenie kompozycji na rzecz łatwych do śledzenia kątem ucha linii melodycznych oraz nieprzekombinowanych wokali. Warto dodać, że Kinga Miśkiewicz - twarz i głos duetu - umiejętnie operując strunami głosowymi tworzy pomost między słynnymi wokalistkami obecnymi na krajowej estradzie już od lat 80. do czasów obecnych. Nie zdziwcie się, gdy usłyszycie znajomą linię wokalną na początku utworu tytułowego.
Jako się rzekło, kompozycje idą w prostotę - dominuje miarowy dyskotekowy rytm. Nie jest to zarzut - piosenki nadają się i do słuchania, i - chyba z takim zamiarem zostały stworzone - do tańca. Kalejdoskop i Centrum z dominującym mocnym bitem, Złodziejka i Noc wystarczyć ma na dłużej o klubowym charakterze jasno wskazują zamiar duetu, a szczególnie odpowiedzialnego za podkłady Andrzeja Pieszaka. Na szczęście prostota nie oznacza prymitywizmu. Muzykowi udało się tu i ówdzie ukryć bardziej wysmakowane rozwiązania melodyczne - przykładem finał Nocy z rozbudowanymi perkusjonaliami i solówką przypominającą saksofon lub inny instrument dęty (brak informacji o takowym instrumencie, więc zakładam, że to jednak dźwięk generowany przez syntezator).
Również pod względem tekstów jest to płyta grzeczniejsza w porównaniu z Furią Futrzaków z 2010 roku. Nie ma tu już stylistycznych ekscesów, przestawiania szyku zdania, abstrakcyjnej tematyki. Szkoda, że nowe teksty, choć nośne i wpadające w ucho, cechuje kompletny brak oryginalności - wręcz przypominają te pisane na zlecenie przez zawodowych tekściarzy (co być może jest celowym zabiegiem - w końcu Kalejdoskop jest próbą nawiązania dialogu z tradycją polskiego popu).
Moja osobista opinia? Kilka lat temu FF wydawała mi się oryginalnym przedstawicielem kolorowego świata alternatywnego popu. Dziś na własne życzenie wpasowuje się w przeciętność. To trochę lepiej brzmiąca, ale i pozbawiona pierwiastka szaleństwa ("furiackości"?) muzyka dla telewizji śniadaniowych. A ja telewizji nie oglądam, zwłaszcza rano. [m]
Strona zespołu: https://www.facebook.com/furiafutrzakow
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ostatnio dwie sprawy zaprzątają mi myśli, te związane z szeroko pojętą muzyką vel kulturą. Pierwsza z nich szczególnie drażniąca. Trójko, ko...
-
Młody warszawski zespół, który już został okrzyknięty sensacją i (kolejną) nadzieją polskiej sceny alternatywnej. Zastanawiające, co było pr...
-
Tytuł może i kiczowaty, może i pompatyczny, ale idea chyba niegłupia - co powiecie na stworzenie listy najlepszych polskich płyt alternatywn...
-
Tajemniczy zespół grający fajne, bezpretensjonalne piosenki, od których nie można się uwolnić.
-
To, co nie do końca udało się Vermones, Sex Architects osiągają bez trudu.
-
Zanim odpowiem na to pytanie, pragnę wyraźnie zaznaczyć, że szanuję Go zarówno jako artystę, jak i organizatora i dyrektora festiwalu Off. ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz