7 grudnia 2014

6 grudnia 2014

Trzy najlepiej zapakowane polskie płyty 2014


Podobno liczy się tylko piękne wnętrze, ale opakowanie może korespondować z wysoką jakością muzyczną płyty. Tak jest w przypadku trzech poniższych propozycji do topu 2014 roku.

4 grudnia 2014

Gaba Kulka: The Escapist (Mystic, 2014)


Trochę obawiałem się nowej płyty Gaby. Od czasu wydania Hat, Rabbit minęło pięć lat, a sama artystka pojawiła się gościnnie na tylu płytach, iż trudno było znaleźć punkt oparcia, w jakim kierunku rozwiną się jej solowe dokonania.

3 grudnia 2014

Digit All Love: Augusta (Mystic Production, 2014)


Na obfitym łowisku trip-hopowych projektów z kobiecymi wokalami wrocławski Digit All Love jest jedną z największych ryb. Chociaż swoje płyty wydawali rzadko, to były one zawsze dużym wydarzeniem. Trudno się temu dziwić. W przeciwieństwie do pokrewnych sobie zespołów, ten ansambl zawsze wyróżniał się niezwykle rozbudowanym brzmieniem, na co z pewnością wpływ miała obecność żywej sekcji rytmicznej i kobiecego, smyczkowego tria. Dodatkowo nad wszystkim królował subtelny i jedyny w swoim rodzaju głos Natalii Grosiak. Na tyle charakterystyczny, że gdy frontwoman opuściła swoje stanowisko w zespole, pojawiły się pytania, czy Digit All Love podoła i utrzyma swoją pozycję na scenie. Augusta jest odpowiedzią na te wątpliwości.

1 grudnia 2014

Jazzpospolita: Jazzpo! (Postpost, 2014)


Dla koneserów popkultury.

28 listopada 2014

Hurtownia: Lee la Loa, Rebeka, Straight Jack Cat, Where Is Jerry


Krótki przegląd jeszcze świeżych EP-ek. 

27 listopada 2014

Little White Lies: Days Of Chaos (MegaTotal.pl, 2014)


Zamiast kupować lepszy automat perkusyjny, zatrudnili żywego bębniarza. Zamiast rzeźbić piętrowe solówki, skupili się na kompozycjach. Drugi album „duetu, ale trio” jest pod każdym względem lepszy od debiutu!

26 listopada 2014

Administratorr Electro: Sławnikowice - Zgorzelec 17:10 (Jimmy Jazz Records, 2014)


„Szkoły już nie ma i Ciebie też, a Pawełek ma inny smak”, choć nadal kosztuje niecałe dwa złote, a jego płynne nadzienie ciągnie się niemiłosiernie na litość boską, jak tytułowa dżdżownica. Po chodniku w słońcu się nie snuje, lecz niedostatków dreszczu jak z prysznica deszczu czy kilku mżawek zwątpień dostarcza.

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni