21 stycznia 2014
Borowski/Miegoń: Isolations (Music Is The Weapon, 2013)
Biedny ten Michał Miegoń. Wszyscy zachwalają Kubę Ziołka, Raphaela Rogińskiego, Marcina Maseckiego w ubiegłorocznej twórczej nadpobudliwości, podczas gdy splendor chwały zdaje się omijać lidera Kiev Office. Trochę to niesprawiedliwe - facet w końcu w 2013 roku zaznaczył swoją obecność (również jako producent) na kilku równie interesujących płytach.
Muzyka instrumentalna, improwizowana rządzi się swoimi prawami. W takich przypadkach nie obowiązują takie określenia, jak „progres”, nie ma ciśnienia na rozwój, szukanie nowych wyrazów ekspresji, stylistyczną rewolucję. Taka płyta bądź koncert ma przede wszystkim za zadanie dostarczyć słuchaczowi kilkadziesiąt minut wysmakowanego programu i urzec spójnością wizji.
Mogli powtórzyć patenty z debiutu, mogli nagrać Jellyfishes Diary 2.0. Nikt by się na nich z tego powodu nie obraził; podwodny klimat, który dostaliśmy na początku ubiegłego roku, jest na tyle mało zgrany, że można było jego temat pociągnąć jeszcze na trzech kolejnych płytach. Ale nie - oni chcą się rozwijać, brzydzą się powtarzaniem, zmęczyli się tą całą galaretkową otoczką. Pewnie spotkali się z opinią, że Jellyfishes Diary było jednorazowym wybrykiem i duetu nie można traktować poważnie. Więc utarli nosa malkontentom i nagrali rzecz, do której idealnie pasują określenia „rozwój”, „ciekawy koncept”, „nowe środki wyrazu” itp.
I nie, wcale nie najważniejszym novum jest zatrudnienie wokalistki. Joanna Szkudlarek nadaje muzyce zupełnie innego wymiaru, szczególnie, że jej głos i maniera wokalna jest wypadkową PJ Harvey, Candelarii Saenz Valiente i Lisy Gerrard. Najciekawszą zmianą jest pójście w stronę klimatów bliskich Dean Can Dance i podobnych kapel ze stajni 4AD. Proszę się wsłuchać w Thin Mana - czy to nie jest bliskie solowym, mrocznym dokonaniom Brendana Perry'ego? Te wokalizy, ten horrorowaty wiatr w tle, te transowe uderzenia akordów...
Oczywiście panowie B/M nie odgraniczają się tylko do odtwarzania inspiracji i tworzą dźwięki po swojemu. Charakterystycznym motywem dla Isolations są dźwięki dzwonów kościelnych. O ile na Jellyfishes Diary podróżowaliśmy przez morskie odmęty, tu odrywamy się ponad powierzchnię wody i przemierzamy przestrzeń, oglądając świat z perspektywy ptaka. Co prawda nie jest to wysoki i piękny lot (obstawiam pokraczną kawkę), pogoda nie sprzyja szybowaniu. Właściwie to zaraz zacznie się burza. Posłuchajmy uważniej Arthur's Case. Przytłumiona gitara i rachityczny tamburyn kreślą obraz suchej ziemi, wręcz wyglądającej deszczu. A ten uderza z nawałnicą, o to zadbała już Asia Szkudlarek i spółka. Fine jest kapitalnie idylliczne, a wielowątkowość A Mystery Place Of Shit And Nothingness prowadzi do mnogości możliwych interpretacji odbioru.
A więc Borowski/Miegoń to duet z aspiracjami. Nie próbuję zgadywać, co zmajstrują na kolejnej płycie. Ta na pewno powstanie. I na pewno nas zaskoczy! [avatar]
Strona zespołu: https://www.facebook.com/pages/BorowskiMiegoń/198537310291052
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ostatnio dwie sprawy zaprzątają mi myśli, te związane z szeroko pojętą muzyką vel kulturą. Pierwsza z nich szczególnie drażniąca. Trójko, ko...
-
Młody warszawski zespół, który już został okrzyknięty sensacją i (kolejną) nadzieją polskiej sceny alternatywnej. Zastanawiające, co było pr...
-
Tytuł może i kiczowaty, może i pompatyczny, ale idea chyba niegłupia - co powiecie na stworzenie listy najlepszych polskich płyt alternatywn...
-
Tajemniczy zespół grający fajne, bezpretensjonalne piosenki, od których nie można się uwolnić.
-
To, co nie do końca udało się Vermones, Sex Architects osiągają bez trudu.
-
Mimo że rok 2009 powoli odchodzi w przeszłość, ciągle jeszcze skrywa nieodkryte skarby, które sprawiają, że nie możemy o nim zapomnieć. Oto...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz