
Pierwszy nokaut zaliczyłem, kiedy usłyszałem głos Gabrieli. Niesamowita jak na muzykę bądź co bądź pop skala i rozpiętość tego głosu wprawia w stan przyjemnego zaskoczenia i podekscytowania. Drugi to umiejętność pisania piosenek – tak szalonych, chimerycznych, a jednocześnie lirycznych i - mrocznych. I kolejny nokaut – gdy dotarło do mnie, że całą tę gigantyczną pracę od stworzenia kompozycji, napisania tekstów, mnóstwa linii wokalnych aż po grę na wszystkich instrumentach i rejestrację dźwięków wykonała jedna krucha kobieta – Gabriela Kulka. Wielki szacunek.
Ale czas już włączyć muzykę, czas spróbować zrozumieć fenomen talentu Gabrieli. Piosenek jest piętnaście. Wszystkie łączy bardzo osobisty i emocjonalny styl gry na fortepianie, a także zmysłowy, bardzo rozwichrzony sposób śpiewania przywodzący na myśl Tori Amos i wczesną Kate Bush. Płytę otwiera In The Lens, jeden z moich ulubieńców, piosenka, która wiele mówi o zawartości całego albumu. Mamy tu szaloną rytmikę, gwałtowne zmiany nastroju, chwile niemal ekstatycznego uniesienia i ściskające za gardło wyciszenia. Do tego tekst z zagadkowym mężczyzną w czarnym samochodzie w roli głównej, obrazujący zamiłowanie Gabrieli do sytuacji na granicy racjonalizmu i fantazji. Mam wrażenie, że wokalistka bardzo lubi serial Z archiwum X... New To Somebady – kolejny znakomity utwór, bliski temu, co robiła Tori Amos na płycie Little Earthquakes. Aby nie wymieniać wszystkich tytułów po kolei, ograniczę się do tych, które naprawdę mocno wryły mi się w korę mózgową. Laleczka – niesamowite intro, brzmiące jak ścieżka dźwiękowa do filmu Tima Burtona i zgryźliwie ironiczny tekst o polskim „szoł biznesie”: Hej mała, włóż mini, stań z przodu/ Załatwiliśmy pianistę, prawdziwego artystę/ A ty rób swoje. Zdecydowanie wszystkie cztery piosenki z polskim tekstem, jak to się mówi, rządzą. Pilot oraz Królestwo i pół to prawdziwe perełki – zwłaszcza ten ostatni utwór, ze stylizowanym na orkiestrę klawiszem i frenetycznym wokalem (i przeuroczym, przewrotnym tekstem z tytułową kwestią Za królestwo i pół córki). A w kolejce czeka jeszcze przebojowy, bujający subtelnym bitem numer Spitting Image, powalający niemal punkowym czadem Death Won’t Save The Day (wykrzyczany refren i totalna demolka fortepianowej klawiatury w finale), uroczy Shark, harmoniami wokalnymi i ich słodyczą odwołujący się do ery lollipop music z przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku, i roztańczony, rozklaskany gospelowy Rolemodels. Płyta kończy się niespodziewanie dość mrocznie. Numer tytułowy mógłby posłużyć za soundtrack do oldskulowego filmu grozy (te złowieszcze partie syntezatorów, niepokojące wyciszenia i eskalacje, brr, aż ciarki przechodzą). A King Of Rats jest jak złowroga senna wizja, która spodoba się fanom twórczości Anji Garbarek: King of rats comes to my room each night/ But I'm too scared to close my eyes/ When the house is dark he sits down at my bedside/ Sings me strangest lullabies. I te lodowate chórki! Cudo! Warto jeszcze dodać, że do każdej piosenki Gabriela nagrała od kilku do kilkunastu ścieżek wokalnych, potrafiła nawet sama – dzięki pomocy przyjaznej techniki – zaśpiewać partie chóru gospel! Jej niesamowita pomysłowość i inwencja wzbudza autentyczny podziw.
Out zachwyca swoim bogactwem i nieprzewidywalnością. Serwuje nieustanną huśtawkę nastrojów, a jej sprawczyni co chwila zmienia kostiumy i maski. Raz jest zimna i cyniczna, raz zwariowana i roztrzepana, kiedy indziej liryczna i seksowna. Kobieta o stu twarzach i tyluż głosach – oto Gabriela Kulka, gwiazda światowego formatu.
Naprawdę sądzisz, że możesz sobie pozwolić na to, by zignorować tę płytę?
Artist site: http://gabakulka.com/
ver.: polish / english
media: free mp3
Gaba jest Boginią
OdpowiedzUsuńSmacznego? O tak. Gaba jest niesamowita.
OdpowiedzUsuńpoznałam całkiem niedawno i...zauroczyła mnie, zdecydowanie.
OdpowiedzUsuń