
Fallen In Love trafiło mnie od razu. Intrygujące połączenie zimnofalowego brzmienia automatu perkusyjnego, curowskie zagrywki gitary przechodzące w postpunkowe riffy rodem z The Fall i całkiem współczesne, modnie roztańczone refreny. To wszystko okraszone niezłym wokalem, utrzymanym w oldskulowej stylistyce (mocny pogłos) plus kawał chwytliwej melodii. Nie sposób się uwolnić. W tym samym stylu utrzymany jest Laurel, chociaż tu mamy do czynienia z nieco bardziej agresywnym rytmem i nerwową grą gitary. I jeszcze jeden numer: Dance Through The End Of Night. Bardzo podziemny, esencjonalnie joydivisionowski, jednocześnie odrzucający i przyciągający niesamowicie pięknym refrenem.
Zapowiada się naprawdę interesujący debiut na polskiej scenie alternatywnej. Liczę, że w nowych piosenkach wokalnie zaprezentują się również dziewczyny. Damsko-męskie duety zawsze mile widziane! [m]
Strona zespołu: Myspace
niezłe! widzę, że koncert się szykuje w Warszawie, trzeba będzie się wybrać.
OdpowiedzUsuń