
Szanowny Panie Pęczaku, choć może zabrzmieć to boleśnie, to Tymon Tymański grał Beatlesów już w czasach, kiedy gościłem u Pana na praktyce, a było to całe eony temu. Co więcej, nagrał nawet wówczas w swej arogancji (czy też uwielbieniu) cover Beatlesów w postaci utworu I Want You (She’s So Heavy). Aliści, jestem więc nieco zaskoczony, słysząc, że artysta wziął się wreszcie porządnie za obiekt swych dziecięcych westchnień. Drogi Redaktorze – research, research, research.
Ale dość o poronionych recenzjach. Wróćmy do bigosu, bo to zacna potrawa, a Bigos Heart to zacna płyta. Co z tego, że w połowie składa się z powtórek - każdy artysta sięga przecież do szuflady, choć zwykle wyciąga z niej utwory dotąd niepublikowane. Nie Tymon Tymański, który wolał wyjąć już ograne, choć jak dowodzi przykład redaktora poczytnego tygodnika, pogrążone w otchłani zapomnienia piosenki. Mamy więc na nowej płycie Tymona i Tranzystorów Dragi to syf – dla niepoznaki nazwane Drugs i zaśpiewane po angielsku, mamy Sunday, mamy też I Think It’s OK – a wszystko to z albumu Songs For Genpo formacji Tymon i Trupy. To jeszcze nie koniec, bo artysta wyjął też coś niecoś z płyty Samsara grupy Czan, a mianowicie nagranie tytułowe (również przetłumaczone na angielski) i Miłość, która obecnie zwie się Less Then Two. Taki tam recykling i przesuwanie mebli w starym pokoju.
No dobra, poczepiał się i co? Ano nic, nic złego się nie stało. Stare piosenki nabrały nowego blasku, a nowe dobrze do nich pasują. Jak jest? Bitlesowsko, to jasne, skoro syn Tymona gra tu na oryginalnej perkusji z 69 roku, a jeden z najfajniejszych kawałków opowiada o bitlesie, który nie był wystarczająco dobry, by być bitlesem. Pete Best Was Good Enough – ripostuje Tymański, a kawałek rzeczywiście brzmi jak najwcześniejsze nagrania czwórki z Li... wtedy jeszcze z Hamburga. W pozostałych utworach bliżej mu jednak do George’a Harrisona z późniejszego okresu. Goodbye, Help Me Out czy Love Don’t Last (a może Free As A Bird?) mają to charakterystyczne Harrisonowskie ciepłe brzmienie i szorstką czułość melodii. Bigos Heart balladami stoi, bo jest jeszcze wspomniana Samsara, są I Think It’s OK i Less Than Two. Wszystko ładne, melodyjne piosenki, niepozbawione jednak podskórnej wibracji niepokoju, odrobiny postgrunge’owego brudku za paznokciami. Gitarzystom zdarza się czasem depnąć przester i zagrać znacznie ostrzej, jak w mocno riffowym Sunday (gdzie pojawia się też echo yassowych improwizacji) i motorycznym I Don’t Know. Sowizdrzalską tradycję podtrzymuje utwór tytułowy, w którym staropolskie danie zastępuje liść marihuany w roli symbolu pokoju i miłości. Zaskoczeniem i jednocześnie wyraźnym odstępstwem od przyjętej formuły albumu jest zaśpiewany przez Grzegorza Halamę (tego samego, o którym myślicie) po polsku i z dużym przejęciem (ale bardzo ładnie, trzeba to przyznać) utwór Posłuchaj Siddhartho.
Aby pozostać rzetelnym, przedstawiłem wam ze świąteczną kąśliwością (to pewnie ten nadmiar gazów) historię i okoliczności powstania tej płyty. Nie zmienia to jednak mojej o niej opinii, która jest jak najbardziej pozytywna. To dwanaście fajnych, melodyjnych, dawno nie słyszanych piosenek. Warto mieć, bo nie wiadomo, kiedy znów usłyszymy Tymona Tymańskiego w takim popowym wydaniu. [m]
Help Me Out:
Strona zespołu: http://www.myspace.com/tymonandthetransistors
wszyscy teraz mają :)
OdpowiedzUsuńhttp://www.myspace.com/tymonandthetransistors
No właśnie. Research, research, research.
OdpowiedzUsuń