1 lipca 2011

Cuba de Zoo: Rozkaz (Mystic, 2011)


Czy to rozkaz powrotu do roku 1983?

W historii polskiego rocka niewiele jest płyt, które składają się z samych singli, a piosenki z nich pochodzące potrafi zanucić zarówno fryzjerka, jak i doktor psychologii. Kto nie zna debiutu Lady Pank? Zespół można lubić bądź nienawidzić, ale teksty z pierwszej płyty zna się na pamięć. Dlaczego w recenzji Rozkazu przywołuję na myśl wydawnictwo sprzed 30 lat? Pierwszy, dość pobieżny odsłuch wywołał lekkie oszołomienie. Każda z 12 piosenek mogłaby spokojnie promować płytę w stacjach radiowych. Format przyjazny, granie łobuzerskie, bezpretensjonalne, pełne zaraźliwych refrenów oraz nośne, śpiewne teksty o tematyce tzw. życiowej. W tym miejscu pragnę uprzedzić tych, którzy jakiś czas temu w komentarzach do Obserwatora krytycznie odnosili się do twórczości Cuby. Polska nie zwariuje na punkcie tej płyty, choć...

Chyba najbardziej rzucająca się w oczy cecha albumu - teksty. Cieszy, że są po polsku, choć czasami potrafią podnieść ciśnienie. W ten mniej pozytywny sposób. Są, hm... komunikatywne. Kuba Podolski w dość prosty, prostolinijny wręcz sposób tworzy swoje opowieści. Jak można tańczyć? Normalnie: Jak król David aż po świt/ Tak jak Elvis kręć biodrem swym. Wyznać miłość też można niestandardowo: Kocham Cię ekstramocno/ Kocham Cię luksusowo. Oczywiście są na płycie lepsze momenty, ale to wciąż średnia krajowa. Druga charakterystyczna rzecz w twórczości Cuby jest bardzo fajna. Chórki. Tu już kłania się polski rock lat 80. ubiegłego wieku. Miłośnicy Oddziału Zamkniętego czy Azylu P. poczują się swobodnie wsród typowo polskich pa-pa-ra-pa bądź innych dźwiękonaśladowczych wokaliz. Specjalnie policzyłem - anglosaskie yeah pojawia się tylko jeden raz.

Ale i tak w pamięci zostają piosenki. Tu dość smutna konstatacja. Rewelacyjne jest pierwsze siedem kawałków. Dobrze znane wszystkim Czarne auto powinno być hitem tego lata. Dla kraju ma kapitalny refren i ciekawie nawiązuje do wojskowej Rezerwy. Melodia Grobu przyczepia się do ucha już za pierwszym razem i nie chce się odczepić. Ejtisowe, pop-rockowe gitary w Sztormie równie dobrze mogły znaleźć się na płycie Nerwowych Wakacji. Refren Atlantis rusza tyłki z krzeseł. No chodź to nie tylko dobra linia melodyczna, ale też równie dobry tekst. I chyba najlepszy na płycie utwór - Tańcz. Perkusja wybija dancepunkowy rytm, gitary fajnie kąsają. I ten nieoczywisty refren... Właśnie uświadomiłem sobie, że od czasu Time Fuse SuperXiu nikt w Polsce nie nagrał tak porywającego kawałka w tej stylistyce!

A od numeru 8 wszystko zaczyna się chrzanić. Tren o Warszawie to harcerskie riffy (bliskie stylistyce Wilków) i dobre na festiwal w Opolu. Płoń zaczyna się OK, ale refren rozpieprza pernamentnie. Takie rzeczy to hulały wiele lat temu w Disco Relaksie! Nieudany tekst także dorzyna kawałek Menu. Fatalny refren nie pozwala dobrze mówić o Aqua Di Vita. A zamykający płytę Doktor to już porażka na całego - kiepska zwrotka i miałki refren. Drugi pijacki tekst pod rząd dorzuca swoje pięć groszy. Na uwagę zasługują jedynie chórki, których nie powstydziłby się Krzysztof Jaryczewski.

Tak więc Rozkaz to nierówna płyta. Ale nie można się boczyć na Kubę Podolskiego. Facet próbował zarazić słuchaczy swoimi refrenami i prawie mu się tu udało. Pewnie dojdzie do paradoksu. Polskie stacje radiowe z Wawą na czele dalej będą tłukły Perfekty, Dżemy i Lombardy i zupełnie nie zauważą dobrego, świeżego i radiowego wydawnictwa. Cóż, cała niedzieja w naszych wnukach, które może kiedyś odkryją tę płytę. [avatar]



Strona zespołu: http://www.facebook.com/CubaDeZoo

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni