18 lutego 2012
Space Sugar: Space Sugar EP (wyd. własne, 2012)
Cukier, który nie tuczy i który można bez obawy przyjmować w większych ilościach.
Space Sugar to całkiem młody zespół z Trójmiasta, choć każdy z jego członków zaliczył staże w paru mniej lub bardziej znanych kapelach. Obecna konfiguracja ma kilka atutów, które mogą sprawić, że Kosmiczny Cukier stanie się rozpoznawalną marką. Pierwszy i najważniejszy - wokal. Anna „Shu” Szuchiewicz ma głos, który zwykle określa się jako potężny. Dziewczynę ciężko zagłuszyć instrumentami, bez problemu przechodzi z rozmarzonej atmosfery w pełne mocy refreny. Ma predyspozycje do czarowania klimatycznymi, orientalizującymi wokalizami w tle. Wystarczy posłuchać Can You Reach Me, by stwierdzić, że doskonale opanowała pracę przepony i śpiewa pełną piersią.
Mając tak charyzmatyczną wokalistkę wypada muzyczną treść zawinąć w równie efektowne opakowanie. Space Sugar postawił na delikatny shoegaze wymieszany ze space rockiem i dość zimnym postrockowym klimatem. I tu pojawiają się pierwsze minusy. Muzycy grają z wyczuciem, klimatycznie, ale ich pomysłom brakuje finezji. Stąd już blisko do zarzutu: „ale takich zespołów jest na pęczki”. W takim Smudge słychać echa George Dorn Screams. Wystarczy jednak pobieżne porównanie omawianej EP-ki z patentami zastosowanymi na Snow Lovers Are Dancing i szala mocno przechyla się w kierunku bydgoszczan. Istnieje uzasadniona obawa, że gdyby u mikrofonu stanęła osoba o mniejszych możliwościach wokalnych, wszystkie muzyczne mankamenty byłyby o wiele bardziej widoczne.
Ale dość marudzenia. Nie każdy musi debiutować od razu olśniewającym dziełem. Można się czepiać kwestii wykonawczych, natomiast same kompozycje już łatwiej znoszą krytykę. The Four Of Us - kapitalny, zaśpiewany z pasją refren. Can You Reach Me - niezłe zmiany tempa, cieszący ucho dźwięk trąbki Macieja Lubienieckiego i fajne dialogi wokalistki z owym instrumentem. Silence - aż ciarki przechodzą na myśl jak głośno Anna Szuchiewicz potrafi krzyknąć! Dodatkowy plus za porządnie nagrane bębny. Dużo dobrego można powiedzieć o Niki, kompozycji, w której muzycznie dzieje się najwięcej. Jest jeszcze shoegaze’owa Gangrenada, która udowadnia, że zespół jak chce, nie musi trzymać się dość przewidywalnego plumkania.
Space Sugar na swojej EP-ce wiele obiecuje, nieco mniej daje. Ale w tym przypadku jest małe prawdopodobieństwo roztrwonienia pokładanych w zespole nadziei. Bardziej dopracowane kompozycje, mniej oczywistych przejść, więcej chórków i... można zacząć zbierać żniwo wśród rosnącej rzeszy fanów. [avatar]
Strona zespołu: http://www.spacesugar.pl
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni
-
Ledwo skończył się tegoroczny, a my już myślimy o następnym. Pomarzyć zawsze można, dlatego wspólnie stwórzmy listę wykonawców, których chci...
-
WAFP! z dumą przedstawia: 01. Girls Overcome By Satan : Girl Overcome By Satan/ We Love Hair Police Since We Were Six EP - więcej 02. D...
-
To nie jest płyta przełomowa. Więcej, operuje w raczej dobrze znanych nam klimatach brzmieniowych. Ale co mnie to obchodzi – tego chce się ...
-
Lata 80. w polskiej muzyce popularnej są jak przybrzeżne wody najeżone rafami i niebezpiecznymi szczątkami rozbitych statków. Żeglowanie ...
-
Ostatnio dwie sprawy zaprzątają mi myśli, te związane z szeroko pojętą muzyką vel kulturą. Pierwsza z nich szczególnie drażniąca. Trójko, ko...
-
Młody warszawski zespół, który już został okrzyknięty sensacją i (kolejną) nadzieją polskiej sceny alternatywnej. Zastanawiające, co było pr...
-
Tytuł może i kiczowaty, może i pompatyczny, ale idea chyba niegłupia - co powiecie na stworzenie listy najlepszych polskich płyt alternatywn...
-
Tajemniczy zespół grający fajne, bezpretensjonalne piosenki, od których nie można się uwolnić.
-
To, co nie do końca udało się Vermones, Sex Architects osiągają bez trudu.
-
Mimo że rok 2009 powoli odchodzi w przeszłość, ciągle jeszcze skrywa nieodkryte skarby, które sprawiają, że nie możemy o nim zapomnieć. Oto...
Na pęczki ale nie w polsce. Dawno nikt tu tak dobrze nie grał. Nie mówiąc już o oryginalnych autorskich tekstach, nie jakiś gównianych radiowych pitoleniach.
OdpowiedzUsuń