1 listopada 2014

Die Flöte: Pizza (Stajnia Sobieski, 2014)


Trzy lata od wydania rewelacyjnej EP-ki Plusk krakowski sekstet wydaje swój wyczekany pełnowymiarowy album. Za pożyczone pieniądze, nagrany w studiu-sypialni w mieszkaniu realizatora. Sami rozumiecie, że musicie ją kupić. Chyba nie chcecie pozbawić tych sympatycznych chłopaków środków na kolejną pizzę?

Zabłysnęli jako naśladowcy indie-college-rockowych amerykańskich kapel z połowy lat 90. Od czasu pierwszych nagrań ich muzyka nieco ewoluowała, chłonąc po drodze indiepopowe wpływy, ale wciąż wierni są swoim głównym inspiracjom. To ciągle swobodnie zagrana, pozbawione spinki gitarowa muzyka, w której słychać Pavement czy Weezer (kiedy jeszcze dało się go strawić). Słychać też, w kilku piosenkach aż zbyt wyraźnie, wpływy irytującego popu spod znaku Borysa Dejnarowicza i Crab Invasion. Na szczęście – tylko czasem.

Na dwanaście utworów Pizza ma co najmniej połowę przebojów. Weźmy Proper Guy z dysonansowymi klawiszami wcinającymi się w rytmiczny refren. Weźmy bardzo weezerowe Fly czy z kolei mocno przybrudzone pavementowe Lovelight. Albo dwa najjaśniejsze punkty albumu: Body Song, gdzie Die Flöte osiągają prostymi środkami poziom przebojowości niedostępny sowicie opłacanym zawodowym macherom muzyki pop, których efekty ciężkiej pracy zaśmiecają anteny dużych rozgłośni; oraz Civil War – subtelny przykład na to, że można zrobić piosenkę rockową przeznaczoną do tańca, która nie będzie razić topornością riffów i męczyć intensywnością rytmu. Na przykładzie tej ostatniej słychać jak wpływają na siebie nawzajem zespoły skupione wokół Stajni Sobieski – w tym przypadku Rycerzyki.

Pizza ma też kilka spokojniejszych momentów, jak In The Park (ze świetnym, narastającym finałem), To The River z marzycielskim refrenem czy Civilization Studies (nawiasem mówiąc najbardziej drażniąca linia wokalu, jaką ostatnio słyszałem – trudna sztuka, ale się udało!). Pojawiają się też nawiązania do bałaganiarskich, improwizowanych płyt Pavement (Say Cheese) czy do surf rocka (Pizza Delivery Scooter).

Teksty, jak przystało na tę ekipę, są dowcipne i pełne podtekstów. Często pod fasadą żartów kryją się prawdziwe „trudne sprawy”, jak w Proper Guy, który może mówić o uzależnieniu od alkoholu (Oh my car is saving me/ From being drunk all the time) albo To The River, gdzie wizja skoku do wody ma służyć podjęciu ważnej decyzji: płynąć z prądem czy pod prąd?

Die Flöte AD 2014 to już nieco inny zespół niż z okresu Plusku. Płyta nie stanie się sensacją, bo takiej muzyki w międzyczasie słyszeliśmy już wiele. Ale ta Pizza, nawet jeśli nie tak gorąca i pachnąca, jak prosto z pieca, wciąż smakuje wybornie. Zwłaszcza rano, na kacu, z burczeniem w brzuchu. [m]



Strona zespołu: http://dieflote.pl

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 30 dni